KAMIENIE

KAMIENIE, to miejsce, w którym znajdziecie notki biograficzne o harcerkach, które odeszły do Niebieskiego Królestwa, a po ich służbie i życiu pozostał ślad. Wśród „Kamieni” są szare harcerki jak i znane wszystkim instruktorki,niektóre są już patronkami drużyn i innych środowisk inne czekają jeszcze na „swoją” drużynę.

Portrety znanych Wam harcerek, które powinny znaleźć się w tym gronie, przysyłajcie do hm. Małgorzaty Rupreht na adres gosiarup@wp.pl.

 

Kliknij nazwisko:


 hm. RP Maria Wocalewska

urodziła się w Łodzi w roku 1885 w rodzinie nauczycielskiej. Ukończyła rosyjskie gimnazjum, a potem studiowała nauki przyrodnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim. Tam należała do Macierzy Szkolnej. Po powrocie do Łodzi została nauczycielką. Stanęła na czele Narodowej Młodzieży Niepodległościowej, prowadziła tajne nauczanie, a w 1912roku została przyboczną w Drużynie Skautowej im Emilii Plater.

W latach 1914-1916 pełniła funkcję komendantki drużyn łódzkich. W roku 1917 została Naczelną Inspektorką Harcerską w Ministerstwie Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. W 1918 weszła do Prezydium Zjazdu Zjednoczeniowego wszystkich organizacji harcerskich w kraju. Została wybrana do Rady Naczelnej, a w 1921 została Naczelniczką Harcerek. W tym samym roku otrzymała Odznakę Wdzięczności. W latach 1931-1939 prowadziła Wydział Osobowy w Głównej Kwaterze Harcerek, wiele pisała.

W czasie II wojny światowej weszła do Komendy Pogotowia Harcerek, współpracowała z PCK, prowadziła dom opiekuńczy dla dzieci w Skolimowie. Zginęła prawdopodobnie 4.VIII.1944 roku pędzona przez Niemców przed czołgami wraz z kilkoma innymi instruktorkami.

Do niej należy powiedzenie: „Do harcerstwa się nie należy! Harcerką się jest lub się nią nie jest!”


hm. Zofia Wocalewska

urodziła się w Łodzi w 1894 roku. W 16 tym roku życia ukończyła gimnazjum i wstąpiła do Wyższej Szkoły Rolniczej, którą ukończyła ze stopniem inżyniera rolnika. Pracę zawodową rozpoczęła wcześnie administrując majątkami, następnie przeniosła się do Szkoły Rolniczej w Mokoszynie, gdzie przez 9 lat była dyrektorką. Doprowadziła szkołę do stanu kwitnącego.

Należała do pierwszego zastępu łódzkich harcerek. W tej pracy przeszła wszystkie funkcje od szeregowej do Naczelniczki Harcerek.

W czasie I wojny światowej i wojny z Rosją Radziecką organizowała wraz z harcerkami w Łodzi szpitale dla rannych. Gdy jej narzeczony zginął w czasie wojny postanowiła nie wychodzić za mąż. Wzięła na wychowanie dwie dziewczynki-sieroty.

Umarła z powodu ciężkiej choroby płuc 23.III.1934 roku. Jej grób znajduje się na Starym Cmentarzu w Łodzi. 

 


hm. Jadwiga Wocalewska-Szletyńska

urodziła się w Łodzi 6.VIII. 1895 roku. W 1916 roku została drużynową I ŁDH-ek im.Emilii Plater (do tej drużyny należy od 1911 roku). W czasie I wojny światowej organizowała kuchnie dla bezrobotnych i ich rodzin.

W 1916 roku została komendantką łódzkich drużyn, w 1920 została Komendantką Łódzkiej Chorągwi Harcerek.W 1920 prowadziła w Warszawie Centralę Pogotowia Harcerek oraz dwie czołówki sanitarne dla frontu.

Brała udział w akcji plebiscytowej na Śląsku. Była żoną por. hm Stefana Szletyńskiego – komendanta Łódzkiej Chorągwi Harcerzy, straconego w Katyniu.

Wysiedlona w 1940 roku wraz z czwórką dzieci znalazła się w Warszawie, gdzie prowadziła internat dla dziewcząt. Zginęła wraz z kilkoma instruktorkami prawdopodobnie 4.VIII.1944 roku pędzona przez Niemców przed czołgami.

Imię sióstr Wocalewskich nosi Łódzki Hufiec Harcerek RÓŻA


Barbara Marta Nazdrowiczówna ps. „Wiewiórka”

urodziła się 29.07.1929 r. w Łodzi. Jej rodzice byli właścicielami sklepu myśliwskiego. Kiedy miała 7 lat zaczęła uczęszczać do prywatnej Szkoły Powszechnej przy Gimnazjum Heleny Miklaszewskiej (jednej z najlepszych szkół w Łodzi).

W roku 1938 wstąpiła do XX ŁDH-ek. im Jadwigi Tejszerskiej, gdzie w roku 1939 zdobyła stopień pionierki. Była bardzo zdolna i ambitna, interesowała się historią i matematyką, niewysoka, miała rudo-blond włosy, które zaplatała w warkocze. Nazywano ją „Wiewiórka” lub „Piegowate Jajo”. 

W 1939 roku ojciec Basi oddał całą broń polskiemu wojsku, cała rodzina musiała więc wyjechać z Łodzi. Zamieszkali w Warszawie przy ul. Lwowskiej 1. Tu chodziła do Szkoły Cecylii Plater-Zyberkówny, w której wstąpiła do VI WDH-ek im. Królowej Jadwigi. Razem z koleżankami robiła paczki z żywnością i lekami dla więźniów i dla rodzin poległych.

W Powstaniu Warszawskim zgłosiła się do Batalionu Odwet II Obwód V Rejon 3 Odcinek Golski, który stacjonował w jej domu. Pełniła w nim funkcję łączniczki i sanitariuszki.

Poległa od odłamka 19.09. 1944 na ulicy Noakowskiego.

Imię Basi nosi 59 Łódzka Drużyna Harcerek RODZINA oraz 29 Łódzka Drużyna Harcerek GNIAZDO (ZHP).


hm. Zofia Florczak

urodziła się 14 sierpnia 1912 r. w Kijowie. Do Polski przyjechała z rodzicami już po wybuchu Rewolucji Październikowej, ostatnim pociągiem wiozącym żołnierzy polskich cofających się spod Kijowa. W czerwcu 1920r. dotarli do Warszawy. Tutaj ukończyła Państwowe Gimnazjum im. Emilii Plater, a następnie wyższe studia polonistyczne i pedagogiczne na Uniwersytecie Warszawskim. Również w Warszawie Zofia rozpoczęła swoją przygodę z harcerstwem. W 1924r. wstąpiła do szkolnej drużyny harcerek 15 WŻDH. Była zastępową, potem drużynową 15 WŻDH [1929-1932], członkiem Zarządu Okręgu Warszawskiego ZHP, prowadziła liczne obozy, kursy instruktorskie, brała udział w zlotach i międzynarodowych konferencjach.

25 marca 1945 roku w Krakowie, Naczelniczka Organizacji Harcerek hm. Maria Krynicka, zwołała grupę instruktorek z Komendy Pogotowia Harcerek i komendantek Chorągwi przebywających wówczas w Krakowie, gdzie organizowały akcję ratowania i pomocy dzieciom osieroconym w Powstaniu Warszawskim. Na tym konspiracyjnym zebraniu hm Zofia Florczak została wybrana i mianowana Naczelniczką Harcerek. Wcześniej w latach okupacji, w ramach Pogotowia Harcerek prowadziła kształcenie instruktorek w dziedzinie dóbr kultury narodowej. Zajmowała się także organizowaniem zespołów dyskusyjnych, samokształceniowych, teatralnych, muzycznych. Oficjalnie pełniła służbę w obronie przeciwlotniczej na Starym Mieście, organizując pomoc sanitarną da rannych żołnierzy.

W 1947 roku Druhna Zofia została aresztowana i osadzona w więzieniu za działalność harcerską. Nigdy nie zwolniona z funkcji Naczelniczki Organizacji Harcerek prowadziła pracę w konspiracji. Przez trudne lata powojenne była oparciem dla wielu instruktorek. Jeździła po całej Polsce odszukując samotne, zagubione harcerki, nawiązując kontakty i organizując pomoc. Niestrudzenie gromadziła i opisywała historię organizacji Harcerek. Zaowocowało to wydaniem książek o Organizacji Harcerek „Harcerki 1939 – 1945”, „Harcerki 1939-1945 Relacje i pamiętniki”, „Pełnić służbę 1939-1945”, „Harcerki 1911-1939 Historia, Program, wychowanie”. Również dzięki staraniom druhny Zofii opracowano i zdeponowano w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk i zbiór fotografii z życia Organizacji Harcerek oraz 18 tomów archiwalnych wojennego Pogotowia Harcerek.

W 1960 roku w kościele św. Marcina w Warszawie umieszczono tablicę utrwalającą pamięć o harcerkach poległych, zaginionych, zamordowanych i zmarłych w czasie wojny i okupacji. Od czasu tej uroczystości, zawsze w pierwszą niedzielę października odbywa się Msza św. gromadząca wszystkie harcerki. Główna Kwatera Harcerek ZHP pgK w Londynie ogłosiła ten dzień Światowym Dniem Harcerki w 1988 roku. 16 grudnia 1989 na organizacyjnym zebraniu Krajowego Komitetu Odrodzenia Związku Harcerstwa Polskiego, do którego weszło zasłużone grono instruktorów i instruktorek dawnego harcerstwa oraz przedstawiciele Sejmu i Senatu – Zofia Florczak ujawniła nieprzerwane istnienie Organizacji Harcerek dawnego Związku Harcerstwa Polskiego oraz pełnioną przez siebie funkcję.
5 grudnia 1996r. odeszła na Wieczną Wartę.

Imię druhny Zofii nosi 32 Mazowiecka Druzyna Harcerek „Mandragora” Mazowiecka Chorągiew Harcerek

/opracowała: sam. Marzena Izenberg – p.o. drużynowej 32 MDH – ek „Mandragora” im. hm. Zofii Florczak./


hm. Anna Mirecka-Lubowicka

urodziła się 25 sierpnia 1910 roku w Ciechocinku. Maturę otrzymała w 1928 roku w gimnazjum im. Cecylii Plater-Zyberk w Warszawie.
W 1926 roku umarła jej matka i Anna musiała pomagać ojcu w prowadzeniu domu i w opiece nad dwoma młodszymi siostrami (10 i 8 lat). Mimo dodatkowych obowiązków wstąpiła do Harcerstwa do 6 WŻDH. Po maturze została drużynową tej drużyny.

W 1928 roku wstąpiła na Wydział Ogrodniczy SGGW, który ukończyła w 1937 roku. W 1932 roku zorganizowała drużynę przy gimnazjum im. Heleny Rzeszotarskiej i prowadziła ją jako drużynowa do 1933 roku. To była 21 WŻDH. W każdej drużynie organizowała obozy letnie i wycieczki. Prowadziła też Wydział Obozów i Wycieczek Chorągwi Warszawskiej. Organizowała też wycieczki dla skautek przyjeżdżających do Szkoły Instruktorskiej na Buczu.

W 1933 roku przeszła na Buczu kurs Harcmistrzowski, z którego powstał Zastęp „Krokusów”. Instruktorki tego zastępu utrzymywały kontakty do końca życia. Hanka była przedostatnim „Krokusem”.

W 1933 roku umarł ojciec Hanki. Musiała przyjąć wiele obowiązków związanych z opieką nad siostrami. Musiała ograniczyć systematyczną pracę w Harcerstwie. W 1933 roku w lecie zorganizowała i prowadziła obóz reprezentacyjny z okazji przyjazdu gen. Baden-Powella do Polski. A w roku 1935 na Zlocie w Spale była komendantką Chorągwi Warszawskiej i odpowiedzialną za zaopatrzenie Zlotu.

W sierpniu 1939 roku została zmobilizowana jako siostra PCK. Pracowała w wojskowym szpitalu Ujazdowskim. Po kapitulacji Warszawy pracowała nadal w szpitalu, ale dodatkowo zajmowała się dostarczaniem dokumentów i ubrań cywilnych dla rannych żołnierzy, którzy nie chcieli być wysyłani do obozów jenieckich. Często organizowała rannym ucieczki ze szpitala. Zagrożona aresztowaniem musiała wyjechać z Warszawy.

Mając dyplom SGGW znalazła pracę w 2 majątkach, co pozwoliło jej na dość swobodne poruszanie się po dużym terenie. Prowadziła, więc działalność konspiracyjną jako kolporterka prasy; udzielała pomocy sanitarnej rannym i chorym w oddziałach partyzanckich; organizowała kursy sanitarne dla ludności i „meliny” dla rannych.
Od listopada 1943 roku prowadziła skrzynkę kontaktową dla łączników KGAK z oddziałami party-zanckimi. Od lipca 1944 roku dołączyła na stałe do oddziałów partyzanckich Zgrupowania Ponury-Nurt. Brała udział we wszystkich ich bitwach.
W grudniu 1944 roku zorganizowała oddział chirurgiczny w szpitalu RGO w Wodzisławiu i tam umieściła rannych. Pracowała tam jako przełożona do maja 1945 roku.
W 1946 roku wyszła za mąż za Jerzego Lubowickiego, oficera oddziału partyzanckiego. Z powodu złego stanu zdrowia męża i swojego musiała przerwać pracę w terenie i przenieść się pod Warszawę.

Pracowała do 1953 roku w domu, opracowując projekty zieleni dla Dyrekcji Budowy Osiedli Robotniczych. Od 1953 Roku do 1959 roku pracowała w Min. Gospodarki Komunalnej, Wydział Zieleni (WSM na Żoliborzu, Bielanach, Mokotowie, Rakowcu, Woli).

W okresie 1959 – 1971 prowadziła odbudowę zespołu „Łazienki” jako naczelnik Wydziału Zieleni przy Zarządzie Pałacu Kultury i Nauki. W 1971 roku przeszła na emeryturę.
Należała do NOT’-u. Była członkiem założycielem Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Ogrodnictwa. 

Od powrotu do Warszawy w 1953 roku nawiązała kontakt z dawnymi instruktorkami i włączyła się do pracy w Zespole Wędrowniczek po Zachodnim Stoku. Cieszyła się ogromnym autorytetem i sympatią. Za zasługi bojowe, pracę zawodową i społeczną została odznaczona: Orderem Virtutti Militari, Krzyżem Walecznych, Krzyżem A.K., Medalem Wojska 4-krotnie, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia, Złotym Krzyżem Zasługi i innymi resortowymi.

Warszawa, 19 wrzesień 2003


Joasia Skwarczyńska – Patronka Ładu Serca

Była ona reprezentantką powojennego pokolenia harcerek, usposobienie ideałów spod znaku skautingu. Sylwetka jej jest bliska 60- latkom, prawie rówieśnikom Joanny, które jak ona oddane były sprawie harcerskiej, a obecnie próbują utrwalić tamte tradycje i wartości wśród młodych.
O Joannie warto pamiętać z powodu niespotykanych przymiotów osobowości, skupionych w jednej istocie, tak przedwcześnie zagarniętej przez śmierć – podczas ratowania innych. 

Błyskawiczne zebrane i opracowane dokumenty i świadectwa o niej dopiero po latach zostały opublikowane w obszernym opracowaniu zbiorowym. Zawierają one cenny materiał faktograficzny o krótkim, lecz niezwykłym życiu Joanny – w relacjach matki, rodziny, wspólnoty harcerskiej, koleżanek szkolnych, przyjaciół oraz ludzi teatru i literatury.

Jaka więc była? Najpełniej oddają jej wizerunek wspomnienia matki; „Zdawała się składać z cudownych, a pozornie nienaturalnych w symbiozie cech, tworzącą doskonałą jedność: niezwykłą, niepowtarzalną, pełną pochłaniającego uroku… Ale właściwy charakter jej urodzie nadawał uśmiech: zawsze promienna, zawsze słoneczna – była kwiatkiem, smugą światła, leśnym urokiem, dziewczątkiem i dzieckiem”. Zginęła zanim zdążyła dorosnąć, podając rękę tonącym koleżankom. Oto jak wspomina tę chwilę jedna z uratowanych harcerek: „Do końca była z nami. Na jeziorze, gdy motorówka wywróciła się, widziałam wpadającą do wody Jankę stojącą na łódce. Podawała ręce tonącym dziewczynkom. Woda nakryła mnie. Gdy potem wypłynęłam na powierzchnię i wdrapałam się na wywróconą do góry dnem motorówkę – nie zobaczyłam już Janki. Łódka zatonęła, a wraz nią Janka, która do ostatniej chwili nie myślała o sobie, lecz ratowała innych. Odeszła ze swoją Małą Piętnastką”.Joanna urodziła się 12 czerwca 1935 roku w Łodzi, lecz wojna zastała rodzinę Skwarczyńskich we Lwowie. Matka dziewczynki, Stefania Skwarczyńska, obejmujący młody naukowiec ( później profesor filologii polskiej) podzieliła los wielu Polaków i w kwietniu 1040 roku została wywieziona wraz z trojgiem dzieci i teściową do Kazachstanu. Ojciec Joanny, Tadeusz Skwarczyński, oficer w Niepodległej Polsce został 13 sierpnia 1939r. odwołany do garnizonu, a potem dostał się do niewoli niemieckiej – w ten sposób uniknął „wywózki”. Po 8 miesiącach zesłania zdarzył się cud uwolnienia ( na skutek interwencji prof. Juliusza Kleinera) i Skwarczyńska powróciła wraz z dziećmi do Lwowa. Warto przytoczyć przepiękne wspomnienia o matce dziewczynki, które odnajdujemy na kartkach książki Oli Watowej. „Była to kobieta bardzo wierząca. Była też bardzo piękna… Skwarczyńska uważała, że pracować trzeba uczciwie, to znaczy dać maksimum z siebie. Pamiętam, jak użyto nas zamiast wołów do ugniatania gliny. Robiła to, mając poranione nogi, prawie z entuzjazmem”. Podobną postawą wyróżniła się mała, zaledwie pięcioletnia Joasia. Zadziwiająca była – jak wspomina matka- „żelazna wytrzymałość Joasi i już wyrobione wyczucie odpowiedzialności. Każdą robotę wykonywała skrupulatnie, od obierania małymi rączkami ziemniaków i zbierania z ciernistego karaganu listków na herbatę, po pilnowanie domu i zbierania kiziaków „. Dość wcześnie dał się zauważyć rodzący się talent dramatyczny małej Joanny. Z wielkim powodzeniem zagrała rolę Lilusi w sztuce G. Zapolskiej „Ich czworo”, najpierw w tajnym teatrze we Lwowie, a potem już legalnie, po wojnie. We Lwowie też Joanna zagrała rolę Isi w „Weselu” S. Wyspiańskiego. Gdy rodzina Joanny powróciła w 1945 roku do Łodzi, obsadzono małą aktorkę znów w roli Lilusi w Teatrze Kameralnym w boku Miry Ziminskiej. Joanna wiązała z teatrem swoje, już bardzo klarowne, plany życiowe, zamierzała, bowiem studiować w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej, jak stwierdziła w swym życiorysie napisanym dla celów szkolnych w czerwcu 1948 roku. Tymczasem jednak pochłonęła ją bez reszty praca harcerska. 

Do harcerstwa zapisała się 15 września 1946 roku, wstępując do 15 Łódzkiej Drużyny Harcerskiej im. „Zośki” (tzw. „Mała Piętnastka”) i już w czerwcu 1947 roku złożyła przyrzeczenie harcerskie. Pełni w krótkim czasie kolejne funkcje: najpierw zastępowej zastępu „Mrówek”, potem przybocznej. Z wielkim oddaniem pracuje i intensywnie szkoli się. W lipcu 1947 roku jest na obozie drużynowych w Olbertynie na Dolnym Śląsku, a w sierpniu (także w Olbertynie) na Obozie Kierowniczek Pracy Harcerskiej. Zimą 1947r. kończy dziesięciodniowy kurs instruktorski w Zakopanym, a od października 1947 do czerwca 1948r. odbywa kurs zastępowych. Na ostatnim swym obozie w Gardnie, gdzie znalazła śmierć, prowadzi zastęp „Mew”, pełniąc zarazem funkcję przybocznej i oboźnej. W swym krótkim życiu harcerskim (niepełne dwa lata) lawinowo uzyskuje aż 17 sprawności. Z natężeniem uczy się, robi szkice, notatki i plany zadziwiające swoją dojrzałością, zwięzłością i jasnością. Jako (dwunastoletnia zaledwie dziewczynka zdobyła pierwszą nagrodę w konkursie ogólnopolskim na projekt ogniska z gawędą o miłości braterskiej – ów program ogniska wysłano za granicę, aby reprezentował nasz kraj). Wytrwała w pracy, a jednocześnie pełna życia i uroku osobistego, była uwielbiana przez swoje druhny. Nosiła imię wzniosłe i heroiczne, a nazywano ją różnie – Janusia, Janka, Szarotka (bo skromna), Ślipek (przez te wielkie, pełne wyrazu oczu), Mrówka, Drusia, Kalinka… Jaką pragnęła być? JEJ DEWIZA PIERWSZA: WSZYSTKO DLA DRUGICH, NIC DLA SIEBIE! 

Stosowała ją w życiu rodzinnym, pomagając matce we wszystkich pracach, stosowała również w życiu harcerskim czy szkolnym. „Jej bluzeczki, jaj książki i zeszyty były wiecznie wypożyczone, jej drobne oszczędności wchłonięte przez potrzeby drugich” – wspomina matka. Była też ogromnie opiekuńcza, tak wobec zapracowanej mamy, jak wobec swoich podopiecznych. Joannie można było powierzyć każdy odcinek pracy, zawsze z wielką odpowiedzialnością wykonywała każde zadanie, którego się podjęła. „Zawsze pogodna, zawsze serdeczna i troskliwa o koleżanki, potem o własny zastęp >Mrówek< , o najmłodszy, a jednak najlepszy w drużynie. Nigdy nie dbała o siebie, o swoją wygodę potrafiła zapomnieć o sobie w służbie dla innych” – wspomina jej drużynowa. Postawę tę potwierdza też jej ideał, ukochana przez Joannę druhna phm. Halina Soporek, członkini Chorągwi Mazowieckiej Harcerek: „Druhny pamiętają dobrze wzruszającą ofiarę Joanny, która niejednokrotnie – jak to było w obozie w Olbertynie – wyrzekła się przyjemności wycieczek, by zostać w obozie przy chorych. Pielęgnowała chore z zadziwiającą tkliwością i serdecznością”. JEJ DEWIZA DRUGA: WSZYSTKIE SIŁY DLA POLSKI, DLA HARCERSTWA, DLA SPOŁECZEŃSTWA. 

Ogarnięta pasją pracy dla ojczyzny, nie szukała własnego sukcesu. „…podstawą dla niej był czyn, ni śladu gonienia za efektem, nie chęć do pochwały, zawstydzenie wobec uznania… We wszystkim była totalna dawała całą siebie. Niczego nie potrafiła zrobić połową duszy… Żywą, tkliwą miłością kochała Polskę – stąd ambicja poznania jej, gwałtowna chęć podróżowania po niej… Namiętnie kochała Łódź – a gdy ktoś powiedział, że Łódź jest brzydka, natychmiastowa odpowiedź: Jeśliby nawet tak było – to właśnie dlatego trzeba ją więcej kochać .” Wszystko chciała robić i robiła najlepiej, pociągając swym przykładem innych – „ale czyniła to z wrodzoną skromnością, podporządkowując się całkowicie prawu zespołu… Nie było w tej utalentowanej dziewczynie ani śladu fałszywych ambicji, ani odrobiny wodzowskich upodobań. Wszystkie jej zdolności, umiejętności i siły miały służyć społeczeństwu – przede wszystkim drużynie”. Joanna żywiła szczególny kult dla pieśni harcerskiej, ogniska, krzyża harcerskiego. Krzyż harcerski nosiła z dumą, był on, bowiem jej ukochaniem, toteż utrzymywała go we wzorowej czystości, świeżości – „Krzyż musi być jasny, aby prowadził” – mówiła. W Joannie zwracała szczególną uwagę jej religijność i bogate życie wewnętrzne. Wszystkie cnoty Joasi miały swe źródło w miłości do świata i ludzi. Teresa Dmochowska (pisarka i publicystka) stwierdza z zadziwieniem, że Joanna „nie jest identyczna z nikim… choć jest w Niej coś zarówno z Joanny d?Arc jak z Bernadetty czy świętej Tereski… Ale jest tak dużo z Niej samej, że nie pozwala to na zestawienie nawet z żadnym ogólnie znanym wzorem”. Z listów publikowanych w cytowanym IX tomie „Chrześcijan dowiaduje się o licznych inwencjach tego niezłego dziecka głównie w zakresie nawróceń działała modliła się za błądzących… i nadal działa, o czym świadczą wrota na Starym Cmentarzu Katolickim w Łodzi, gdzie pochowano dziewczęta”. Duszpasterz znający Joannę, w liście do jej matki podkreśla głębię życia wewnętrznego dziewczynki, pisząc: „To jest wielkie w jej życiu, że niosła Boga wszędzie bez ostentacji, tak po prostu, tak całkiem naturalnie… dzięki temu właśnie Joanna wyrosła na Patronkę nawróceń duchowych i ładu serca”. Według świadectwa matki „nieomal codziennie chodziła do Komunii św., bo wychodziła z domu o świcie bez śniadania i wytrwale znosiła wszelkie skarcenia za to, byle ustrzec swej tajemnicy… Potem szła do szkoły, gdzie przed lekcjami uczyła słabsze koleżanki”. Potrafiła też, w sobie tylko wiadomych intencjach, wyrzekać się drobnych przyjemności czy ulubionych smakołyków. Była zarazem dziecinna i dojrzała, wesoła, pełna życia i skora do żartów, skłonna do głębokich zadumań – jednym słowem „przedziwna pełnia i nasycenie” – kreśli jej wizerunek matka. Wiedziała, że wkrótce umrze w Gardnie na parę dni przed śmiercią, powiedziała do jednej z koleżanek: „Wiem, że niedługo umrę. Idzie o to, aby z radością oddać Bogu wszystko, co mi dał”. W przeddzień katastrofy odbyło się niezapomniane ognisko, opracowane w całości przez Joannę. Zagrała tam rolę Wandy, córki Kraka i gdy z przejęciem mówiła: „Idę do ciebie, siostro moja, idę do ciebie, moja wieczności” – nikt nie sądził, że głębia wodna zabierze ją już następnego dnia. Ktoś powiedział o Joannie – „Zbyt piękną ma duszę, by mogła długo żyć”.

Joannę obierano już jako patronkę drużyn – zapomniana celowo w latach tzw. „władzy ludowej”, teraz warto, aby ją odkryć na nowo. 

Imię druhny Joasi nosi 123 Warszawska Drużyna Harcerek „Szarotka” Mazowiecka Chorągiew Harcerek ZHR, 46 Łódzka Drużyna Harcerek „Knieja”  ZHP

/opracowała: Wiesława Papierska/


hm. RP Jadwiga Falkowska

urodziła się 13 listopada 1889 r. w Twerze (dziś Kalinin) nad Wołgą. Uczęszczała do rosyjskiego gimnazjum (Twerskie Maryjne Gimnazjum Żeńskie). Zorganizowała młodzieżowe kółko polskie prowadzące pracę samokształceniową w dziedzinie historii i literatury polskiej, organizujące obchody z okazji rocznic narodowych, a także przedstawienia amatorskiego teatru. Celem, który obrało sobie kółko było niedopuszczenie do wynarodowienia młodzieży polskiej żyjącej na obczyŸźnie. Druhna Jaga (tak ją nazywano) ukończyła gimnazjum ze złotym medalem, zdała też dodatkowy egzamin z łaciny uprawniający do wstąpienia na studia uniwersyteckie. Wyjechała do Lwowa, aby kontynuować naukę na Uniwersytecie Jana Kazimierza na wydziale matematyczno-przyrodniczym.Na wiosnę w 1911 r. wstąpiła do Armii Polskiej założonej przez organizację Młodzieży Niepodległościowej Zarzewiackiej. Jaga zdała kurs podoficerski i zaczęła wykładać terenoznawstwo na kursach prowadzonych przez Armię Polską. W 1911 r wzięła udział w kursie prowadzonym przez Andrzeja Małkowskiego i Jerzego Grodyńskiego (w kursie brało udział 6 uczestniczek). Utworzony został pierwszy żeński patrol skautowy, na czele, którego stała hm. Rp. Olga Drahonowska-Małkowska. Komenda Skautowa utworzyła III Lwowską Drużynę Żeńską Skautową im. Emilii Plater, póŸniej przemianowaną na I Lwowską Żeńską Drużynę Skautową. Początkowo drużynową była Olga Drahonowska, lecz po jej wycofaniu z życia harcerskiego z powodu nagłej choroby, drużynę przejęła Jadwiga. Jako drużynowa była prosta i bezpośrednia, łatwo nawiązywała kontakt z dziewczętami. Zarażała swoim zapałem do harcerstwa. Jaga starała się nauczyć swoje dziewczęta przede wszystkim żyć dla Polski, co jej się doskonale udawało. Obejmowała coraz ważniejsze funkcje w skautingu żeńskim nie tylko w zaborze austriackim. Wybuch wojny zastał Jagę w Twerze w rodzinnym dworku. Pozostała tam przez jakiś czas pracując jako nauczycielka.W 1915 r. Falkowska wyjechała do Moskwy, aby kontynuować studia na wydziale fizyki i astronomii. W tym czasie kierowała pracą drużyn żeńskich, sama prowadziła I Drużynę Żeńską przy szkole p. Jakubowskiej. Zorganizowała też zastęp instruktorski. W 1918 r. Jaga wraz z matką i siostrą przyjechała do Warszawy. Sama musiała utrzymać rodzinę. Pracowała jako asystentka na Politechnice Warszawskiej, uczyła w szkołach wieczorowych, dawała prywatne lekcje, co doprowadziło do pogorszenia jej stanu zdrowia.Przez rok 1918/19 w harcerstwie pełniła funkcję inspektora, czyli komendantki Okręgu I, który obejmował harcerstwo żeńskie w Warszawie. W lecie 1919 roku w Zwierzyńcu Zamoyskim odbył się ogólnopolski kurs instruktorski, który miał przyczynić się do zjednoczenia harcerstwa ze wszystkich zaborów. Jaga Falkowska wchodziła w skład komendy kursu, prowadziła także jedną z drużyn żeńskich. Warunki obozu były bardzo ciężkie, uczestnicy często głodowali, jednak jak wspominała jedna z uczestniczek „obóz był piękny i niezapomniany, a Jaga wprowadziła atmosferę ciepła i radości życia”. Wszystkie prace harcerskie uległy przerwaniu w lecie 1920 roku, kiedy Jaga wstąpiła do II Harcerskiej Czołówki Sanitarnej „Czujka”, zorganizowanej przez Sekcję Sanitarną Pogotowia Wojennego Harcerek i zaczęła pełnić w niej służbę przyfrontową. Jesienią 1920 r. wyjechała do Wilna. Została asystentką przy katedrze fizyki na Uniwersytecie Stefana Batorego. Współpracowała z Komendą Wileńską Chorągwi Harcerek, była członkiem zarządu Okręgu Wileńskiego ZHP, pracowała w Kole Starszoharcerskim, a także prowadziła drużynę starszych dziewcząt. W czasie pobytu w Wilnie nie ograniczała się do działalności harcerskiej na terenie tamtejszej chorągwi. Wraz z członkiniami wydziału Medyczno-Programowego Komendy Wileńskiej Chorągwi Harcerek opracowała program pracy zuchów. W tym samym roku Jaga wraz z Olgą Małkowską i Jadwigą Tworkowską była delegatką na Międzynarodowej Konferencji Skautek w Cambridge. Dwa lata póŸniej, po zakończeniu Narodowego Zlotu w świdrze, pojechała na Zlot Skautek angielskich w Foxlease i znów z Olga Małkowską reprezentowała Polskę na Międzynarodowej Konferencji Skautek. Po 5 letnim pobycie w Wilnie Jaga powróciła w 1925 r. do Warszawy, gdzie pracowała jako asystentka na Politechnice.

W lecie 1926 r. pod jej kierunkiem odbyła się w Sromowcach w warunkach obozowych, dziesięciodniowa konferencja programowa instruktorek, podczas której Jaga została wybrana Naczelniczką Głównej Kwatery Żeńskiej. Intensywna działalność jako Naczelniczki odbywała się w niezmiernie trudnych warunkach. Jaga nigdy nie chciała pracować w Harcerstwie zawodowo i nie przyjęła ofiarowanego jej etatu w Ministerstwie Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Oznaczało to, że oprócz funkcji pełnionych w Harcerstwie pracowała zawodowo jako nauczycielka fizyki. Niestety nie znalazła posady w szkołach warszawskich, co zmusiło ją do przyjęcia posady w gimnazjum w Wyszkowie nad Bugiem. Codzienne dojazdy do szkoły niezwykle obciążyły jej zdrowie. Fakt ten był przyczyną, że Falkowska wyjechała z Warszawy i objęła stanowisko nauczycielki fizyki i wychowawczyni I kursu w Seminarium Nauczycielskim w Bodzentynie. Mimo wyjazdu z Warszawy Jaga nadal współpracowała z Główną Kwaterą Żeńską, szczególnie w przygotowywaniu programu Zlotu drużyn, który miał się odbyć w Wyszkowie w lecie 1928 roku (została wyznaczona na Komendantkę tego Zlotu). Pod koniec roku szkolnego Jaga dostała wymówienie i musiała opuścić Bodzentyn. Zarządowi Koła Macierzy Szkolnej nie podobał się przyjacielski stosunek do młodzieży. W sierpniu 1930 roku Zlot Starszyzny w Kiełpinach na Pomorzu. Program opierał się na nowej koncepcji metodycznej Jagi. Falkowska uważała, że drużynowe i instruktorki powinny zdobywać specjalizację w dziedzinie umiejętności harcerskich, coś, co można by nazwać sprawnościami wyższego stopnia. Toteż drużyny zlotowe w Kiełpinach były drużynami specjalistycznymi, a każda drużynowa czy instruktorka zgłaszająca swój udział w zlocie wybierała sobie drużynę zgodnie ze swoimi zainteresowaniami.

Do wyboru były następujące drużyny: gier polowych, obozowniczek, fotografek, przyrodniczek, topografek, leśnych ludzi, służby łączności, służby sanitarnej, służby gospodarczej. Każda z drużyn miała swój obóz, w którym realizowała swój własny program, stosując się jedynie do ramowego rozkładu dnia, pełniąc jakąś określoną służbę dla pozostałych drużyn. Wszystkie sprawy organizacyjne Zlotu były na głowie Jagi, która kierowała nimi przy pomocy dwóch oboŸnych. Przy wszystkich swoich zajęciach komendantki 600 osobowego zlotu Jaga potrafiła być dla jego uczestniczek równie bliska i serdeczna jak przed 11 laty w Zwierzyńcu. Takie same budziła uczucia, przychodząc do obozów nie na lustrację, ale z wizytą, aby pochwalić, zachęcić i podtrzymać na duchu. Wszędzie witana była z radością. Uczestniczki zlotu nadały jej miano „Szerokoskrzydła jaskółka”, a przy ogniskach śpiewały:
(…)Wtem wizyta bardzo miła Druhna Jaga się zjawiła
Więc witamy ją…

Kiedy Falkowska była komendantką Zlotu Starszyzny, pracowała już od dwóch lat w Liceum Krzemienieckim. Szkoła ta była ośrodkiem życia społecznego i kulturalnego dla całej społeczności krzemienieckiej. Organizowano wieczory dyskusyjne, ogniska muzyczne i plastyczne i inne imprezy kulturalne. Jako nauczycielka fizyki Jaga osiągała doskonałe wyniki stosując nowoczesne metody nauczania. Aby pobudzić zainteresowanie uczniów fizyką i astronomią organizowała ochotnicze kółka samokształceniowe, które pracowały nad wybranymi zagadnieniami.

W latach 1933-1936 obok stanowiska nauczycielki fizyki, Jaga zajmowała stanowisko dyrektora internatu Liceum Krzemienieckiego.
W Tatry Jaga zaczęła znów jeŸdzić po wielu lat. Nie pozwoliły jej na odnowienie kontaktów z tak kochanymi przez nią góralami najpierw wojna, póŸniej trudne warunki życia powojennego. Wynajmowała małą chatkę, którą nazwała „chatka Baby Jagi”. Lubiła chodzić w góry w nielicznym gronie, wybierała szlaki mało znane i mało uczęszczane jak na przykład grań Bielskich Tatr, Żabie Stawy Białczańskie, Ciemne Smreczyny. W Krzemieńcu Jaga mieszkała w maleńkim, zapadającym się w ziemię drewnianym dworku pełnym książek i roślin doniczkowych. W tym skromnym mieszkaniu odwiedzali ją uczniowie, wychowankowie, a także grono przyjaciół nauczyciele z liceum i instruktorki harcerskie. Na herbatkach u Jagi wiedli interesujące i wesołe rozmowy. Jaga była gościnną gospodynią i zwykle przyjmowała kolegów i przyjaciół ślicznie zrobionymi kanapkami. W póŸniejszych latach spotykała się z wychowankami i przyjaciółmi w domu, który wybudowała sobie w Krzemieńcu.

Większe niż kiedykolwiek przedtem zaangażowanie w pracę pedagogiczną i działalność społeczną poza Harcerstwem, przeszkodziło Jadze w braniu w tym okresie czynnego i twórczego udziału zarówno w życiu Chorągwi Wołyńskiej, na której terenie się znajdowała) jak i całej organizacji.

Jaga pomagała w pracy harcerek na terenie całego Krzemieńca, prowadząc Hufiec Krzemieniecki i opiekując się II Drużyną Harcerek im. Michała Wołodyjowskiego. Przez cały okres swego pobytu w Krzemieńcu była członkiem Komendy Wołyńskiej Chorągwi Harcerek. Jej dziesięcioletni pobyt, skończył się w 1938 roku. Nie miała zamiaru opuszczać Krzemieńca na stałe, była zbyt przywiązana do swojej pracy i przyjaciół. Postanowiła przenieść się jednak na pewien czas do Warszawy i podjąć studia w dziedzinie pedagogiki i psychologii. Pragnęła uzyskać zaplecze teoretyczne dla swoich doświadczeń pedagogicznych.

Był jeszcze dodatkowy powód podjęcia tej decyzji, liczne grono instruktorek wysunęło kandydaturę Jagi na Naczelniczkę. Niestety, nie została wybrana z powodu swojej postawy. Nie zmieniło to jej planów i w wieku pięćdziesięciu lat podjęła studia na Uniwersytecie Warszawskim. Mimo licznych zajęć Jaga znalazła czas na kontakty z miejscową Chorągwią. Od listopada 1934 r. do wybuchu II wojny światowej Jaga kierowała Wydziałem Programowym Głównej Kwatery Harcerek.
Wybuch wojny w 1939 r. zastał Jagę w Warszawie. W tym czasie Falkowska współdziałała z Pogotowiem Harcerek Chorągwi Warszawskiej. Pogotowie to organizowało w opuszczonym lokalu pomocniczy szpital wojskowy. Na czele szpitala stanęła Jadwiga Falkowska i Natalia Nekraszowa. Jaga nie ograniczała się do kierowania pracą innych – sama robiła wszystko, co należało wykonać (z szorowaniem podłóg włącznie). Dla pracujących w szpitalu była przykładem spokoju, szczególnie wtedy, gdy naloty stawały się coraz częstsze i gdy harcerki zostawały same z rannymi, gdyż lekarze nie docierali do szpitala. W najcięższych chwilach obecność Jagi dodawała dziewczętom poczucia bezpieczeństwa. Po zbombardowaniu gmachu szpitala Jaga przeniosła się do szpitala prowadzonego przez jej brata dr Adolfa Falkowsiego.

Tymczasem już w paźŸdzierniku harcerki warszawskie zaczęły myśleć o tym, jak zorganizować pracę Chorągwi w konspiracji. Dla wszystkich zrozumiałe było, że podziemna Chorągiew będzie potrzebowała wyjątkowej komendantki i dlatego poprosiły o objęcie tej funkcji druhnę Jagę Falkowską. Ku radości harcerek zgodziła się na objęcie kierownictwa Chorągwi. Zaczęło się stopniowe nawiązywanie kontaktów z drużynowymi i hufcowymi. Proces ten trwał dość długo – Jaga była ostrożna, korzystała tylko z zupełnie pewnych dojść do instruktorek, szczególnie młodych, których osobiście nie znała. Stopniowo organizowane były hufce, a 1940 r. Jaga podzieliła Chorągiew na trzy okręgi: Północ, Południe i Praga, z których każdy obejmował parę hufców.

Jaga kładła wielki nacisk na przestrzeganie zasad konspiracji w pracy Chorągwi. Największą jej troską jako Komendantki było kształcenie instruktorek. Szczególnie chodziło o poszerzenie horyzontów młodych instruktorek, dlatego korzystała ze swoich licznych kontaktów, aby wprowadzić niektóre dziewczęta na odbywające się w Warszawie tajne seminaria pedagogiczne i psychologiczne oraz do różnych grup dyskusyjnych. Jaga wykorzystywała też swoje kontakty, aby na zebrania instruktorskie wprowadzić przedstawicieli ruchu ludowego, z którymi dyskutowano o zagadnieniach ustrojowych i gospodarczych. Na innych spotkaniach instruktorskich studiowano i dyskutowano na temat zagadnień historycznych i socjologicznych. Jaga widziała także potrzebę formalnego kształcenia, a więc normalnego rozwoju instruktorskiego pracujących w konspiracyjnym harcerstwie dziewcząt.
Prowadziła pierwszy okupacyjny kurs podharcmistrzowski dla dziewcząt z Chorągwi Warszawskiej. Na przełomie 1941 i 1942 r. zabrała uczestniczki kursu na „obóz zimowy”. Spędziły kilka dni w Izabelinie pod Warszawą. Falkowska przyczyniła się do powstania ważnej placówki mianowicie Spółdzielni „Zespół”. W okupowanej przez Niemców Warszawie, konieczność zaspokojenia potrzeb finansowych związanych z pracą Chorągwi, a także zapewnienia dochodów harcerkom, które znalazły się bez środków do życia sprawiła, że Jaga z cała energią przystąpiła do wprowadzenia w życie idei stworzenia samodzielnej finansowo-gospodarczej bazy w postaci placówki spółdzielczej. Nie chodziło jej jedynie o rozwiązanie bieżących problemów. Chciała, aby to grono ludzi i po wojnie realizowało ideę samodzielności gospodarczej Harcerstwa. Jaga przy każdej sposobności mówiła instruktorom o spółdzielni, a równocześnie przy pomocy swoich licznych przyjaciół czyniła kroki mające na celu jej utworzenie. W spółdzielni działał warsztat krawiecki, torebek artystycznych i pasków oraz warsztat pantoflarski. Falkowska bardzo lubiła teatr i koncerty. Podczas okupacji gdy tego zabrakło organizowała amatorskie przedstawienia dla harcerek.

Jaga od samego początku okupacji była związana z organizacjami wojskowymi : SZP, ZWZ, AK. Współdziałała też z Harcerskim Sanitariatem Warszawy i pod pseudonimem „Zdzisława” z Oddziałem Łączności Komendy Głównej ZWZ. Zorganizowała szkolenie dla łączniczek w 1940r., zadanie to powierzyła znanej sobie z Krzemieńca Halinie Czarnockiej, która właśnie wtedy przybyła do Warszawy.

We wczesnym okresie okupacji Jaga mała jeszcze inny kontakt z wojskiem – robiła swetry na drutach dla Hubalczyków. Jesienią 1942 r. zwrócono się do Jagi z ramienia Komendy Głównej Armii Krajowej z prośbą o przejście i objęcie funkcji jednej z dwóch zastępczyń szefa W.S.K.
Mimo, iż przestała być Komendantką, Jaga utrzymywała nadal serdeczny kontakt z Chorągwią Warszawską i wywierała aż do końca, do wybuchu Powstania, wielki wpływ zarówno na treść, jak i na atmosferę pracy. Ze swoją następczynią, Wandą Kamieniecką -Gorycką, była w serdecznej przyjaźŸni i utrzymywała z nią bliski kontakt. Jaga brała w tym okresie bezpośredni udział w kształceniu instruktorek. Wielokrotnie przyjeżdżała do Izabelina na „obozy” szkoleniowe i prowadziła na nich rozmaite zajęcia. W sierpniu w 1943 r. Jaga prowadziła kurs dla drużynowych.

Wiosną 1944 r. Jaga zaczęła prowadzić kurs drużynowych wędrowniczek. Nie był to zwykły kurs. Brały w nim udział mianowane instruktorki, drużynowe po próbie, a nawet harcmistrzynie. Na kursie wypróbowała praktycznie różne formy pracy wędrowniczej. Program koncentrował się wokół czterech szeroko potraktowanych zagadnień:
Idea Polski
Sylwetka współczesnej kobiety
Historia ZHP ze szczególnym naciskiem na prądy i kierunki panujące w Związku na przestrzeni jego istnienia
Nowoczesne kierunki psychologii.

Od jesieni 1942 r. głównym torem konspiracyjnej działalności Jagi było pełnienie funkcji zastępczyni szefa WSK. Jaga współpracowała z komórką, która przygotowywała ludzi do przyszłej pracy na ziemiach odzyskanych. Miała również kontakt z komórką utrzymującą łączność z obozami pracy przymusowej w Niemczech. Jaga musiała wykorzystać nie tylko swoje kontakty organizacyjne, ale i liczne kontakty przyjacielskie dla wynajdywania potrzebnych ludzi.

Dnia 1 sierpnia 1944 r. rano otrzymała wiadomość o godzinie „W”. Po dokonaniu koniecznych formalności na mieście, wstąpiła jeszcze do mieszkania, aby zabrać ekwipunek osobisty. Ze wspomnień Zofii de Callier wynika, że Jaga miała wraz z nią, na czas Powstania przydział do obsługi komunikacji radiowej z zagranicą. Wyruszyła na swoją placówkę, lecz dotarła tylko do rogu Filtrowej i Alej Niepodległości. Nie mogąc przedostać się dalej zatrzymała się u państwa Zachertów, gdzie miała dotychczas swój punkt kontaktowy. 4 sierpnia na Ochotę weszła brygada RONA generała SS Kamińskiego. 8 sierpnia brygada wtargnęła na klatkę schodową, gdzie znajdowało się mieszkanie Zachertów. Osoby znajdujące się w mieszkaniach wyprowadzono na ulicę i rozstrzelano. Wśród nich była Jaga. Jadwiga Falkowska początkowo pochowana była na podwórzu domu gdzie zginęła. Po wyzwoleniu Warszawy ciało jej wraz z innymi pomordowanymi w Alei Niepodległości przeniesiono w miejsce gdzie Aleje przecinają Pola Mokotowskie. W paŸdzierniku 1945 r. prochy Jagi zostały przeniesione na Cmentarz Wojskowy na Powązkach.

Imię druhny Jagi nosi 265 Warszawska Drużyna Harcerek „Talba” Mazowiecka Chorągiew Harcerek

/opracowała: pwd. Dorota Zielińska wędr./


hm. Jadwiga Gronostajska

urodziła się 7 listopada 1906 r. w Warszawie.

Była drużynową 7 WŻDH im. Stanisława Konarskiego w latach 1925-1927, potem drużynową 22 WŻDH im. Jadwigi Wolskiej do 1930 r.
Pełniła funkcję hufcowej Hufca VIII (Ochota) i Hufca V (Praga) w pierwszej połowie lat trzydziestych, w tym czasie również będąc opiekunką, z ramienia Hufca Praga, 13 WŻDH im. Zofii Wocalewskiej.

Od 1935 r. do wybuchu II wojny światowej była komendantką Warszawskiej Chorągwi Harcerek. W czasie okupacji została Okręgową Okręgu Praga i członkiem Komendy konspiracyjnej Warszawskiej Chorągwi Harcerek.

Po wojnie ponownie objęła pełniła funkcję Komendantki Warszawskiej Chorągwi Harcerek i pełniła tę funkcję do 1948 r.

/opracowała: hm. Anna Dudzik HR/


hm. Hanna Kuropatwińska

z d. Godlewska urodziła się 12.10.1918 roku w Warszawie. W 1929 roku wstąpiła do 2 Warszawskiej Żeńskiej Drużyny Harcerskiej im. T. Kościuszki przy Gimnazjum im Klementyny z Tańskich Hoffmannowej. W 1931 roku złożyła Przyrzeczenie. W drużynie pełniła wszystkie funkcje od magazynierki do drużynowej w 1936.

W lecie jako zastępowa jednego z 4 zastępów z Polski wzięła udział w Pax-Ting’u w Gödöllö. W 1939 uczestniczyła w kursie dla drużynowych starszych dziewcząt na Buczu. W 1936 roku rozpoczęła studia na Uniwersytecie Warszawskim na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym, a w harcerstwie zaczęła uczestniczyć w spotkaniach Kręgu św. Jerzego.

We wrześniu 1939 pełniła służbę w patrolach sanitarnych na ulicach Warszawy oraz w szpitalach polowych na ul. Kopernika i Wilczej 23. Podczas okupacji kontynuuje studia na tajnym UW oraz bierze udział w grupach samokształceniowych pod hasłem: „Co było złego w Polsce i jak to naprawić”. Przez krótki czas kontaktowała się również z Hufcami Polskimi.
W 1942 wychodzi za mąż, pierwszy (z sześciorga dzieci) syn przychodzi na świat 11.11.1943 roku. Powstanie Warszawskie przeżywa chowając się z małym dzieckiem po piwnicach, czekając na walczącego męża.

Tuż po wojnie wraca na Uniwersytet Warszawski, gdzie kontynuuje studia i pracuje jako asystentka na Wydziale Fizyki. Po niełatwych rozterkach zostawia uczelnię i przenosi się do Gdańska, by zająć się coraz liczniejszą rodziną.

Kontakt z harcerstwem ma wciąż między innymi poprzez mieszkające w Trójmieście hm. Jadwigę Luśniak (przedwojenną Komendantkę Chorągwi Pomorskiej) i hm. Stefanie Stipal (przedwojenną Komendantkę Chorągwi Lwowskiej, którymi opiekowała się wraz z innymi mieszkającymi na Wybrzeżu instruktorkami do końca ich dni.

Czworo jej dzieci było instruktorami harcerskimi, głównie w Szczepie ” Młody Las” w Gdańsku-Wrzeszczu toteż ich dom był pełen harcerskiego ducha. W 1989 roku wraz z mężem Stanisławem była wśród członków założycieli ZHR na ZjeŸdzie w Sopocie. Była oddaną żoną, matką i inicjatorką wielu działań społecznych skupionych wokół konkretnych i pożytecznych celów: KPH, pomoc dzieciom i rodzinom, telefon zaufania, w stanie wojennym pomoc internowanym i posyłanie chorych dzieci na leczenie do Włoch; KIK – sekcja współpracy z Polakami za granicą, zwłaszcza na Wschodzie; organizacja pielgrzymek – w czasie wizyt ojca św. w Polsce i na Litwie, także do Rzymu i do sanktuariów w całej Europie. Była Człowiekiem dzielnym i mądrym, który wiedział, że podział między dobrem i złem nie przebiega pomiędzy ludŸmi, ale w sercu każdego człowieka i w każdym potrafiła dostrzec i wydobyć dobro. Wiedziała też, że „czas to miłość”: nie żałowała go ani najbliższym ani potrzebującym. 

Zmarła w Gdańsku 26.03.2004 r, kiedy w Gdyni rozpoczynał się VII Zjazd ZHR.

/opracowała: hm. Ewa Borkowska-Pastwa HR/


hm. Stefania Ernestyna Stipal

zwana też: Nataluną albo Luną od imienia Natalia (pseudonim) ur. 20.08.1903r. w Chorośnicy, pow. Mościska, woj. lwowskie.
Chrzest św. 22.09.1903 w parafii Stojańce, Komunia św. We Lwowie, udzielił ks.arcybiskup Teodorowicz.

Ukończyła: 4 klasy prywatnej szkoły Benedyktynek Ormiańskich we Lwowie, pryw. Gimnazjum Zofii Strzalkowskiej, matematykę i fizykę na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Uzyskała kwalifikacje na nauczycielkę szkół średnich (1928r.), tytuł profesora (1931r.). Pracowała: w Seminarium Nauczycielskim w Stanisławowie, XII Męskim Gimnazjum we Lwowie, II Państw. Żeń. Liceum Pedagogicznym we Lwowie, III Państw. Liceum w Przemyślu, Wyższej Szkole Pedagogicznej w Gdańsku, Ośrodku Metodycznym w Gdańsku, V Liceum Ogólnokształcącym w Gdańsku-Oliwie.

Prowadziła tajne nauczanie we Lwowie od 1.09.1941 r. do 27.07.1944r. Harcerka 1 Lwowskiej Drużyny Harcerek, Komendantka Lwowskiej Chorągwi Harcerek, członkini Wydziału Kształcenia Starszyzny GKH-ek, Komendantka Pogotowia Harcerek. Zastępczyni Komendanta Chorągwi Gdańskiej ZHP od 1956r do 1958r. Od 1980r członek KIHAM, założycielka i członkini ZHR, Honorowa Przewodnicząca Okręgu Pomorskiego ZHR.

Wyróżniona za pracę pedagogiczną w 1952 przez Sąd Konkursowy w Warszawie, odznaczona: Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski w 1982r., Złotym Krzyżem Za Zasługi dla ZHP, Krzyżem Armii Krajowej, Krzyżem Obrony Lwowa, Złotą Odznaką ZNP, Złotą Odznaką PTG.

Zmarła w drugi dzień świąt Wielkiejnocy 24.04.2000r. w Sopocie, woj. pomorskie. 

/opracowała: hm. Małgorzata Wojtkiewicz/


Janina Bartkiewicz ps. „Bartek”

urodziła się 27 czerwca 1912 roku. Mając 13 lat dh. Janka wstąpiła w szeregi II Drużyny Harcerek im. Królowej Jadwigi. Dwa lata później została mianowana przyboczną VII im. Marii Konopnickiej. W 1930 roku odbył się Zlot Starszyzny Harcerek w Kiełpinach, gdzie dh. „Bartek” poznała „Żaby”- drużynę z Poznania, która swoimi opowieściami o żeglarstwie zaraziła dh. Jankę miłością do morza. W następnym roku dh. Janina rozpoczęła pracę w Komendzie Hufca jako sekretarka. Skończyła kurs drużynowych w Lidzbarku. Także tego roku wzięła udział w obozie szkolenia wodnego w Trokach. W 1932 odbył się obóz w Charzykowie. W sierpniu tego roku „Bartek” wzięła udział w kursie morskim-zdobyła stopień jachtowego sternika żeglarstwa morskiego. Na przełomie 1932 i 1933 tworzy się przy Komendzie Pomorskiej „Referat żeglarski”, który objęła właśnie dh. Janka. Referentką Żeglarską  Komendy Pomorskiej Chorągwi Harcerek jest d. Janina od 1.09.1939r.

Od 1 stycznia 1933 druhna Janka jest przyboczną hufcowej w Toruniu. Tego roku wypływa na pierwszy rejs do Szwecji na Junaku. W dniach 11-16 lipca 1934 odbył się Zlot Pomorskiej Chorągwi Harcerek. Udział w nim wzięło 305 uczestniczek instruktorek i drużynowych na próbie. Uhonorowaniem zlotu było otrzymanie jachtu ”Grażyny”, której portem macierzystym był Hel. Również w 1934 roku odbył się obóz dla harcerek Wielkopolski i Pomorza. Komendantką na nim była dh. „Bartek”. Obóz odbył się na Półwyspie „Wolność” nad jeziorem Charzykowskim. Był to obóz wodny- dziewczęta uczyły się pływać, oswajały z wodą, uczyły się pływać na kajakach i żaglówkach. Rok później również odbył się tam obóz. Zakończony spływem kajakowym do Bydgoszczy, dalej Notecią, jeziorem Gopło, jeziorem Siedzińskim, Kanałem Morzysławskim i Wartą(dh. „Bartek” w nim brała udział). 11-25 lipca 1935 odbył się III Zlot (Jubileuszowy) ZHP (z okazji 25-lecia powstania harcerstwa w Polsce)  z udziałem ponad 15 tys. Harcerzy i ponad 7.5 tys. Harcerek oraz delegacji harcerstwa zagranicznego i delegacji skautowych z zagranicy. W programie obozów harcerzy były harce, a harcerek- służby według specjalności chorągwi oraz biegi i ćwiczenia. W skład „Służby Wodnej Zlotu” wchodzi zastęp wodny „Żeglarki” VII Drużyny im. Marii Konopnickiej. Kolejny rok- kolejny obóz Chorągwi Wielkopolskiej i Pomorskiej. W dniach 1-8 grudnia 1936r. dh. Janka wzięła udział w metodycznym kursie pływania i konferencji żeglarskiej. W 1937 roku odbył się w Funce (Harcerski Ośrodek Wodny założony m.in. przez dh. Jankę) kurs dla sterniczek, którego komendantką była dh. „Bartek”. W tym samym roku odbył się pierwszy zagraniczny rejs „Grażyny” do Danii i Szwecji. Załogę stanowiły żeglarki z Gdyni, Gdańska, Torunia, Poznania(„Żaby”), Warszawy, Katowic i Lwowa. Rejs ten odbył się pod komendą Kapitana Aleksandra Bereśniewicza. W 1938 roku dh. Janka zdobyła stopień podharcmistrzyni oraz została mianowana hufcową III Hufca Toruń-Powiat i pełniła tę funkcję do 1 września 1939 roku. Podczas wojny dh. Janka bierze czynny udział w pomocy rannym. W 1960 roku wycofuje się z pracy harcerskiej. Jest to spowodowane niezdrową sytuacją panującą w harcerstwie(komuniści).

W latach 1961- 1965 w cywilnym życiu dh. Janka myśli, komu potrzebna jest jej pomoc. Postanawia wyjechać do swojej serdecznej przyjaciółki, Wandy Błeńskiej, która pracuje z trędowatymi. Dh. Janka zagorzale uczy się języka angielskiego, odbywa specjalne przeszkolenie rehabilitacyjne u dr doc. Tomaszkiewskiego. Uczęszcza do rzemieślników wyrabiających protezy. Uczy się wykonywania sandałów. Po kilku latach starań udało jej się wyjechać. W chwili wyjazdu z kraju dh. Janka ma 53 lata i w tym 42 lata służby harcerskiej na lądzie i na morzu. Jej dorobek życiowy to setki dziewcząt, harcerek, którym było dane pod jej komendą zdobywać stopnie i sprawności harcerskie i tyleż harcerek, które dzięki niej się stały wytrwałymi żeglarkami na wodach śródlądowych i morzu. Jeżeli człowiek w tym wieku potrafi się przekwalifikować zawodowo, zmienić zupełnie tryb życia by zgodnie z Przyrzeczeniem Harcerskim – nieść chętną pomoc bliźnim – to trzeba stwierdzić że właśnie Przyrzeczenie i Prawo Harcerskie było busolą przewodnią życia dh. Janki. Dotarła do leprozorium w Bulubie(Uganda). Zameldowała się u dh. Wandy Błeńskiej. Obdarzona wielką umiejętnością współżycia z ludźmi, pełna temperamentu, humoru, szybko zjednała sobie przyjaciół wśród chorych, oszpeconych, trędowatych i kalekich.

W 1974 roku dh .”Bartek” zaczęła ciężko chorować na raka przełyku. W rok po operacji pełna nadziei na odzyskanie zdrowia wróciła do Polski i tu zmarła 9 września 1975 roku na rękach swojej przyjaciółki. Jest pochowana na cmentarzu św. Jerzego w Toruniu.

Jej imię nosi 1 Drużyna Harcerek „Wiatry” w Murowanej Goślinie.


dh. Anna Jenke – Służebnica Boża

„Młodzież ma nam tylko przechodzić przez ręce. 
Trzeba ją umieć podać Wyżej… i Dalej… „

3 IV 1921 r. – Urodziła się w Błażowej k. Rzeszowa.  
1 IX 1927 r. – Rozpoczęła naukę w szkole powszechnej w Błażowej. 
1927 r.. – Wraz z rodzicami już na stałe wyjechała do Jarosławia, gdzie kontynuowała naukę w szkole. Uczęszczała do szkoły im. Bł. Kingi.
1932 r. – Po ukończeniu czterech lat szkoły powszechnej, Anna rozpoczęła naukę w Prywatnym Gimnazjum Żeńskim im. J. Słowackiego w Jarosławiu. 
1937 r. – Ukończyła Gimnazjum. – Została przyjęta do 2-letniego Liceum.
1937 r. – Złożyła przyrzeczenie harcerskie, będąc na kursie drużynowych w Zakli. 
1937-1939 r. –  Pełniła funkcję drużynowej III Drużyny Harcerskiej (im. Anny Chrzanowskiej), działającej przy szkole Sióstr Niepokalanek. 
5 V 1939 r. – Zdała egzamin dojrzałości. 
1 IX 1939 r. – Wybuch drugiej wojny światowej. Od pierwszych dni okupacji, Anna wraz z harcerkami angażuje się w różne akcje: organizowanie zapasów na żywność, kompletowanie apteczki, praca w pogotowiu, w szpitalu, wysyłanie paczek jeńcom, organizowanie dla biednych i opuszczonych dzieci „kromkę chleba”, pracuje w RGO (Rada Główna Opiekuńcza) na rzecz ludzi poszkodowanych i biednych. Urządza wraz z harcerkami zbiórki dla Powstańców Warszawy, odwiedza chorych i biednych w domach prywatnych. 
15 XI 1940 r. – Zatrudniona w drukami w charakterze praktykantki biurowej. Równocześnie angażuje się w działalność konspiracyjną – „trzyma rękę na pulsie życia miasta Jarosławia”. 
Styczeń 1942 – lipiec 1944 r. – Bierze udział w tajnym nauczaniu.
1945 r. – Wyjeżdża na studia do Krakowa na Uniwersytet Jagielloński. 
1945-1950 r. – Lata studiów na UJ – Wydział Nauk Humanistycznych – filologia polska.  
IX 1950 r. – Zostaje przyjęta do pracy w Liceum dla Wychowawczyń Przedszkoli w Jarosławiu w charakterze nauczyciela języka polskiego. 
14 XII 1950 r. – Po przedstawieniu pracy magisterskiej pt. „Dziecko ulicy w polskiej literaturze 20-lecia międzywojennego”, która została przyjęta z wynikiem bardzo dobrym, poddaje się egzaminowi z historii literatury polskiej i otrzymuje wynik bardzo dobry. Uzyskuje stopień magistra filologii polskiej na Wydziale Nauk Humanistycznych UJ. 
1953/54 – Jest uczestnikiem Państwowego Zaocznego Kursu Bibliotekarskiego w Warszawie, który uprawniał do pracy w bibliotekach powszechnych na równi z absolwentami państwowych liceów bibliotekarskich, po którym egzamin zdała z wynikiem bardzo dobrym.. 
1 VIII 1956 r. – Zostaje przyjęta do pracy w Bibliotece Miejskiej w charakterze kontraktowego pracownika umysłowego na stanowisko kierownika. Natomiast 31 VIII 1956 r. – Zostaje zwolniona z pracy w Liceum dla Wychowawczyń Przedszkoli w Jarosławiu. 
16 IV 1957 r. – Komisja Rehabilitacyjna w Rzeszowie daje pozytywną odpowiedź na jej prośby, by mogła powrócić do pracy w szkolnictwie. 
1 IX 1958 r. – Zatrudniona w charakterze nauczycielki w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Jarosławiu. 
19 IX 1959 r. – Otrzymuje dodatek do poborów przyznawany przez Ministra Kultury i Sztuki dla wybitnych pedagogów. 
1959 r. – 1 IX 1961 r. Powierzenie obowiązków dyrektora szkoły LSP. 
25 V 1962 r. – Anna wnosi rezygnację ze stanowiska dyrektora, motywując ją stanem zdrowia. Wydział Kultury przychyla się do jej prośby, proponując objęcie funkcji z-cy dyrektora, na co wyraża zgodę. Wydział Kultury był za jej utrzymaniem w kierownictwie szkoły dla zachowania ciągłości rozpoczętych prac przez szkołę. Ponadto uznał ją za dobrego pedagoga i administratora, co wpływało korzystnie na rozwój szkoły. Opinia ta jest zawarta w decyzji władz Wydziału Kultury. 
1 IX 1962 r. – Powierzenie obowiązków zastępcy dyrektora szkoły LSP. 
18 X 1963 r. – 1966r. Otrzymuje dodatek do poborów przyznawany dla wybitnych pedagogów. 
31 VIII 1964 r. – Na własną prośbę zostaje zwolniona z pełnienia obowiązków z-cy dyrektora szkoły LSP. 
24 IV 1965/67 r. – Otrzymuje zaświadczenie lekarskie od okulisty, stwierdzające duży stopień krótkowzroczności obu oczu. Wskazania: ograniczenie pracy wzrokowej i na prośbę Wydział Kultury w Rzeszowie obniża Annie Jenke wymiar godzin do 18 tygodniowo. 
1967 r. – Również prosi o zniżkę godzin na rok szk. 1967/68 do 15-tu tygodniowo ze względu na stan zdrowia oczu. Wydział Kultury obniża wymiar godzin do 15 tygodniowo
30 V 1968 r., – Kiedy prosi o dalszą zniżkę godzin nauczania. Wydział Kultury odmawia obniżenia wymiaru godzin, motywując, że brak jest podstawy do dalszego (ponad 2 lata) otrzymania zniżki godzin nauczania. Uczynić to może Komisja Lekarska do spraw inwalidztwa, do której petentka ma prawo odwołania się. 
Maj 1970 r. – Choroba nowotworowa daje znać o sobie, Anna idzie do szpitala w Jarosławiu na zabieg. Po rekonwalescencji (5 miesięcy) wraca do pracy. 
6 X 1972 r. Uchwałą Rady Państwa zostaje odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi. 
14 X 1972 r. – Z Kuratorium Okręgu Szkolnego w Rzeszowie otrzymuje tytuł Profesora szkoły średniej. 
1 IX 1974 – 30 XI 1974 r. – Otrzymuje obniżkę godzin nauczania do 17 tygodniowo. 
7 X 1974 do 7 I 1975 r. oraz 8 I 1975 do 7 IIII 1975 r. – Otrzymuje urlop płatny dla podratowania zdrowia. 
1 IX 1975 do 30 XI 1975 r. – Otrzymuje obniżkę godzin nauczania do 16 tygodniowo. 
Listopad 1975 – Wyjeżdża do kliniki do Gliwic na onkologię. 
Na święta Bożego Narodzenia 1975 r. – Zostaje wypisana ze szpitala, jako, że się nie nadaje już do dalszego leczenia. Zabiera ją do siebie przyjaciółka z Gliwic Antonina Kaczor. 
19 I 1976 r. – Zostaje przewieziona przez Eugeniusza Zatorę do swego domu w Jarosławiu. Ma zapewnioną opiekę lekarską, pielęgniarską i duchową. Zadbały o to jej przyjaciółki: Maria Andres z Krakowa i miejscowe panie. Z Komunią św. codziennie przychodził kapłan z kolegiaty – ks. Kazimierz Brzyski – katecheta Liceum Sztuk Plastycznych.

15 II 1976 r. – Zaopatrzona Sakramentami św. zmarła na chorobę nowotworową – czerniaka skóry. 

18 II 1976 r. – Odbył się pogrzeb przy udziale licznie zgromadzonych ludzi. Wzięło w nim udział miejscowe duchowieństwo, kapłani z Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu z Rektorem na czele – ks. dr Stefanem Moskwą ( późniejszym ks. biskupem), siostry zakonne, najbliższa rodzina, młodzież z LSP i innych szkół jarosławskich, absolwenci LSP, przyjaciele Zmarłej i rzesze wiernych z Jarosławia i okolic. Po Mszy św. wyruszył kondukt pogrzebowy, którego trasa prowadziła ulicami miasta aż na Stary Cmentarz. Mimo przygotowanego karawanu, młodzież niosła trumnę na swoich ramionach, a wzdłuż całej trasy żegnały zmarłą w zadumie i modlitwie, tłumy ludzi. Uczestnicy pogrzebu stwierdzali niezwykłość zmarłej mówili, że zmarła święta. 

26 III 1993 r. – Kuria Metropolitarna w Przemyślu, mając na uwadze powszechną opinię o świętości Anny i prośby, szczególnie stowarzyszeń religijnych, by Annę ukazać, jako wzór dla młodzieży oraz katolików świeckich, staraniem Ks. Arcybiskupa Ignacego Tokarczuka -ówczesnego Ordynariusza diecezji- rozpoczęto proces beatyfikacyjny Anny Jenke na szczeblu diecezjalnym. Proces trwa. 

10 IV – 11 IV 1997 r. – Dokonano ekshumacji doczesnych szczątków Sł. Bożej Anny Jenke, które z cmentarza przeniesiono do krypty, znajdującej się w kościele św. Mikołaja w Jarosławiu – w Ośrodku Kultury i Formacji Chrześcijańskiej im. Anny Jenke.

Sługa Boża Anna Jenke jest patronką Jarosławskiej Drużyny Harcerek „Kasjopea”


Zofia Krassowska „Zosia Duża”

urodziła się 26 II 1921 roku w Warszawie. Już w dzieciństwie wykazywała chęć niesienia pomocy bliźnim. Powtarzała: „Ja będę doktolem”.

W 1938 roku ukończyła słynące z rygoru gimnazjum i liceum Jadwigi Kowalczykówny i Jadwigi Jawurkówny i zdała maturę. Studiowała na Uniwersytecie Poznańskim (z możliwością późniejszego przeniesienia się do stolicy). Jesienią ’39 opiekowała się rannymi żołnierzami w Szpitalu Ujazdowskim. Jej nauka tylko pozornie została przerwana przez wybuch wojny.

„Była w niej pasja lekarska. Nie poprzestawała na studiowaniu na tajnych kompletach medycyny – jednocześnie ukończyła szkołę położnych. Pragnęła maksymalnie doskonalić swoje umiejętności w szkole była „zauważona” dzięki wzorowemu wypełnianiu obowiązków, sumiennej i troskliwej opiece nad noworodkami. Wyróżniała się wśród innych uczennic.” Wejście w świat lekarsko-pielęgniarski ”cywilnej” studentki nie było łatwe, a jednak Lalce udało się to zrobić. Jeszcze przed powołaniem służby sanitarnej Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej służba sanitarna w poszczególnych oddziałach bojowych bazowała na prywatnej energii, znajomościach i możliwościach lekarzy i sanitariuszek. Lalka była odpowiedzialna za zorganizowanie zaplecza sanitarnego akcji bojowych, bezpieczeństwa rannych żołnierzy, itp.. Do niej należała m. in. sanitarna strona akcji na Leista i na Kutscherę, następnie wykradzenie rannych ze Szpitala Przemienienia Pańskiego i umieszczenie ich w Szpitalu Wolskim.  „Zosia Duża – późniejszy dowódca plutonu żeńskiego „Oleńka”, wbrew swojemu pseudonimowi nie była ani duża, ani nie robiła wrażenia silnej fizycznie. Przeciwnie –  była drobna, niepozorna, niczym się nie wyróżniała.”  Tym, co pozwoliło jej w krótkim czasie zyskać autorytet „nie tylko wśród całego zespołu żeńskiego, ale – co ważniejsze – wśród chłopców i dowódców.” było znakomite połączenie konsekwencji, bycia surowym, odpowiedzialnym i wymagającym z wyrozumiałością i opiekuńczością.  

„To wielkie serce znały dobrze podległe jej dziewczyny, to nie był tylko szef. To była starsza siostra i matka. Jeżeli zachodziła potrzeba, którą Lalka odgadywała, potrafiła poza obowiązkami zająć się dziewczyną, wydostać jakieś pieniądze, wysłać na odpoczynek, podtrzymać. Ale nie była miękka, nie było usprawiedliwienia dla nie stawienia się na wyznaczone ćwiczenia. Czasem ich termin wyznaczany był specjalnie na niewygodny dzień imienin, urodzin, zaplanowanej wycieczki. Nie były to złośliwości. To był sprawdzian w czasie spokojnym, co do możliwości reakcji w niebezpieczeństwie, poczucia obowiązku w każdej chwili próby. To pewnie dlatego umierający dowódca akcji na Kutscherę – Bronek Pietraszewicz-Lot, chciał mieć zawsze Zosię przy sobie.”
W grudniu ’43 Zofia Krassowska została mianowana dowódcą oddziału dziewcząt w służbie pomocniczej batalionu „Zośka”. W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego znalazły się one w ogniu najcięższych walk na Woli. 

„Tam też sądzonym jej było rozstać się z tym światem w wieku zaledwie 23 lat. Okoliczności tych walk odzwierciedlały w pełni jej charakter. W czasie akcji Ataku na Gęsiówkę jeden z powstańców został ranny i leżał w strefie ognia. Nie dotarła do niego sanitariuszka, pragnąca przyjść mu  pomocą, gdyż została ranna. Wówczas Zosia, nie namyślając się długo, i nie wyznaczając nikogo, podjęła decyzję, że sama musi ratować rannego”.

„Niespodziewanie wdrapała się na zwał gruzu. W tym momencie poderwały się spod jej nóg odpryski cegieł. Dostała się pod ostrzał żandarmów. Nogi ugięły się pod nią i upadła w małe zagłębienie pośród gruzów. Była na pewno boleśnie ranna, gdyż skuliła się. Potrzebowała natychmiastowej pomocy. Znajdowała się w odległości najwyżej 20 metrów, ale żeby podbiec do niej trzeba było wystawić do Niemców plecy. Nie znalazł się odważny. Minęło pierwsze przerażenie. (…) Nadbiegł Andrzej Morro. Zorientował się szybko w sytuacji. Błyskawicznie wdrapał się na usypisko gruzu do rannej i wyniósł ją w bezpieczne miejsce”.

„Zdołano ją przewieść do szpitala Karola i Marii, gdzie natychmiast zrobiono operację i dokonano transfuzji. Wobec zajęcia szpitala przez Niemców i decyzji podpalenia go, Zosię przetransportowano na noszach do Szpitala Wolskiego, gdzie mimo drugiej transfuzji zakończała swoje życie”.
Była skromna, zupełnie pozbawiona egoizmu, usuwała się na drugi plan. Kochała swój kraj i naród, pragnęła pracować jako lekarz na wsi, gdyż tam czuła się najbardziej potrzebna. Wiara w słuszność spraw, którym się poświęcała dawała jej siłę i wytrwałość.

imię Zofii Krasowskiej nosi 29 Łódzka Drużyna Harcerek „Polana”


dh. Maria Jasińska

Od młodych lat Marysia wykazywała się grzecznością, subtelnością i pracowitością. Duży wpływ na jej postawę pomocy innym miał fakt pochodzenia z rodziny wielodzietnej. Była drugim dzieckiem z siedmiorga Anny i Ignacego. Rola starszej siostry, była zatem dla niej czymś normalnym. Mieszkała w Łodzi przy ulicy Żytniej 10. Matka Anna z domu Szczygielska. Ojciec Ignacy pochodził ze starej rodziny mieszczańskiej. W okresie przedwojennym Jasińscy prowadzili sklep spożywczy obsługujący robotników z fabryki przy ulicy Ogrodowej. Ojciec był ponadto opiekunem społecznym przy Radzie Miejskiej Niesienia Pomocy Najbiedniejszym na Bałutach. U schyłku pierwszej Wojny Światowej matka – Anna poważnie zachorowała. Dwunastoletnia wówczas Maria przerywa naukę w szkole powszechnej, aby pomóc matce i zaopiekować się domem.
Uczyła się w Gimnazjum żeńskiego Romany Konopczyńskiej-Sobolewskiej. W czasie nauki pomagała słabszym koleżankom. Odwiedzała je w ich domach pomagając im odrabiać zadane prace domowe.

Szkolnictwo w okresie międzywojennym było płatne. Zdarzało się, że osób uczących się w szkołach nie stać było na korepetycje i zajęcia dodatkowe.
Jako uczennica 3 klasy gimnazjum wstąpiła do 6 Łódzkiej Drużyny Harcerek im. Klementyny Hoffmanowej. W krótkim czasie została wybrana przez swoje rówieśniczki na zastępową. W harcerstwie nie była nigdy instruktorką, która zdobywałaby stopnie instruktorskie lub pełniłaby funkcje w organizacji. Była harcerką „całym życiem”.
Trudne warunki rodzinne powodowały, że Maria często przerywała naukę. W 6 klasie na kilka miesięcy przerywa naukę i podejmuje się pracy w aptece jako „opisywaczka recept”. Po jakimś czasie zaczyna godzić szkołę i pracę, uczęszczając na lekcje od rana, a popołudniami pracując w aptece.
W roku 1928 ukończyła gimnazjum, w którym to na przestrzeni lat swojej nauki była ceniona nie tylko przez koleżanki, ale profesorów i rodziców. Jej celem było ukończenie farmacji, a także wydziału lekarskiego i zostanie lekarzem pediatrą. Marzyła o budowie sanatorium dla dzieci w Łagiewnikach. Dnia 8 czerwca 1932 roku uzyskała stopień „pomocnika aptekarskiego” na Wydziale Farmaceutycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Studia zaoczne kończyła pracując już w aptece Ubezpieczalni Społecznej w charakterze praktykantki. Zarabiała niewiele – kilkadziesiąt złotych na miesiąc. Zarobione pieniądze przekazywała rodzinie. Dzięki niej jej siostry mogły się uczyć.
Dnia 1 września 1939 roku wybucha II Wojna Światowa. Miastu zostaje zmieniona nazwa z Łódź na Litzmanstadt (Miasto Litzmana). Wszelka działalność antyniemiecka staje się prawie niemożliwa. W listopadzie 1939 roku oficjalnie zostaje rozwiązany Związek Harcerstwa Polskiego. W jego miejsce powstały konspiracyjne „Szare Szeregi” i „Pogotowie Harcerek”.
Organizacje te na mocy rozkazu 129, Komendanta Armii Krajowej – „Grota”, ze względu na swój charakter wychowawczy, pozostały organizacjami samodzielnymi współpracującymi z Armią Krajową.
Nie udało się ustalić, kiedy i na czyje ręce M. Jasińska złożyła przysięgę konspiracyjną wstępując w szeregi Związku Walki Zbrojnej.
Z chwilą wybuchu wojny wzmogła swoją pracę zawodową i społeczną. W Litzmanstadt w dzielnicy Bałuty – gdzie mieszkała, utworzono getto żydowskie. Jasińscy przeprowadzili się na ulicę Wrześnieńską 80. Maria zdecydowała się zamieszkać sama przy ulicy Płockiej 33 na Chojnach.
Pracując w aptece pomagała ludziom potrzebującym. Sprzedawała im trudnodostępne leki, organizowała pomoc lekarską. Pomagała wszystkim, którym groziła śmierć, którzy byli poszukiwani. W pewnym momencie, zyskawszy zaufanie niemieckiego zwierzchnika apteki „Pod Łabędziem” w Łodzi przy ul. Wólczańskiej, w której pracowała, w piwnicy tejże apteki produkowała fałszywe dokumenty dla żołnierzy Armii Krajowej i dla uciekinierów. Była osobą nieprzeciętną, co stało się szczególnie widoczne po aresztowaniu i w trakcie śledztwa. Trafiali do niej polscy i „zagraniczni” oficerowie, żołnierze, Żydzi i księża. Wysyłała paczki żywnościowe do obozów koncentracyjnych, do łagrów, do getta. W pracy konspiracyjnej była łączniczką, której „przerzucała” ludzi przez granicę.
Dnia 19 kwietnia 1942 o godzinie 11:00 została aresztowana w aptece przy ulicy 6-go Sierpnia, w której pracowała. Postawiono jej zarzut pomocy angielskim oficerom w nielegalnym przekraczaniu granicy z Generalną Gubernią. Oficerowie Ci zbiegli z oflagu w Poznaniu, jednakże zostali ujęci na granicy serbsko – bułgarskiej przez policję niemiecką. W trakcie śledztwa Anglicy złamani torturami wydali tych, którzy narażając życie pomogli im w próbie powrotu do kraju. Obok Jasińskiej, aresztowano także: Mieczysława Kierczyńskiego, Józefa Połczyńskiego, Bronisława Wieczorka, Henrykę Nowak, oraz grupę konspiracyjną z Poznania (m.in. Bernarda Drozda). Początkowo była więziona przy ulicy Gdańskiej, potem przewieziono ją na Radogoszcz. Przeszło rok trwało śledztwo. Początkowo nie przyznawała się do postawionych jej zarzutów, umiejętnie „zbijając” argumenty gestapo. Nie udaje się w toku śledztwa zdobyć od niej przez przesłuchujących żadnych konkretnych informacji na temat jej działalności lub pozostałych aresztowanych.
Mury więzienne nie zmieniły jej wcale. Ciągle wrażliwa na potrzeby innych, pomocna, uczynna. Pracowała pomimo bólu i ran odniesionych w wyniku „badań”. Często pracowała za pozostałe więźniarki. Swoje skromne porcje żywieniowe dzieliła między innych. Z przesłuchań przynoszona nieprzytomna w kocu. Na okaleczonym ciele rana goiła się na ranie.
Dnia 8 marca 1943 roku w okręgowym sądzie sprawa prowadzona przez 2 generałów i 10 oficerów niemieckich zakończyła się wyrokiem śmierci przez powieszenie. Tak surowy wyrok wynikał z zatwardziałości M. Jasińskiej, która umiejętnie broniła siebie i innych. Dopiero zeznania Bernarda Drozda, zapewne uzyskane w wyniku tortur wskazały Jasińską jako łącznika konspiracyjnego.
W dniu urodzin Adolfa Hitlera tj. 20 kwietnia 1943 roku urodzona 20 listopada 1906 roku w Łodzi Maria Eugenia Jasińska zginęła przez powieszenie.
Pośmiertnie dnia 10 listopada 1944 płk. Michał Stempkowski – komendant Okręgu Łódzkiego, nadał jej srebrny krzyż orderu Virtuti Militarii. W 30 rocznicę wyzwolenia kraju „za odwagę i męstwo” odznaczona Krzyżem Walecznych. W roku 1945 rodzina otrzymała Dyplom od Marszałka Lotnictwa Brytyjskiej Wspólnoty Narodów „jako dowód wdzięczności i docenienia pomocy, której udzieliła marynarzom, żołnierzom i lotnikom”.
Ciało Marii Jasińskiej nie zostało odnalezione. Jej symbolicznym grobem pozostaną mury więzienne na Radogoszczu.

Zainteresowanych zachęcam do zapoznania się z ciekawym materiałem faktograficznym, który losy M. Jasińskiej prezentuje przez pryzmat całej akcji związanej z rozbiciem polskiej siatki przerzutowej. Wydarzeniu temu była poświęcona sesja historyczna IPN w Łodzi“Życie za życie”.

Imię druhny Marii Jasińskiej nosi 3 Łódzka Drużyna Harcerek „Koniczyny”


hm. Anna Burdówna

przyszła na świat 5 lipca 1911 roku w Łodzi jako córka Karola i Marianny. Była absolwentką Studium Nauczycielskiego w Łodzi . Gdy miała dwanaście lat, wstąpiła do gimnazjalnej drużyny ZHP im. Baśki Wołodyjowskiej (numer 4) przy obecnym IV Liceum Ogólnokształcącym im. Emilii Sczanieckiej (zarówno szkoła jak i drużyna kontynuują tradycje sprzed I wojny światowej). W 1932 r. zorganizowała I Drużynę Harcerską w Konstantynowie (dziś Konstantynowie Łódzkim). Po ukończeniu Szkoły Instruktorskiej zdobyła stopień podharcmistrzyni. Współpracowała z Referatem Zagranicznym Chorągwi Łódzkiej ZHP. W latach 1937–1938 uczestniczyła w harcerskich obozach letnich dla dzieci polskich w Belgii.
W 1938 roku, Burdówna, podjęła pracę nauczycielki na terenie Wolnego Miasta Gdańska, chociaż wiedziała, że nie jest to bezpieczna praca. W najgorętszym okresie, kilka miesięcy przed wybuchem wojny, została kierowniczką Szkoły Powszechnej Polskiej Macierzy Szkolnej w Ełganowie (niemieckie Lamenstein). Rozpoczęła pracę od wyprawy z dziećmi do Poznania. Wspólnie uczestniczyli 3 maja 1939 r. w uroczystościach, podczas których Przysposobienie Wojskowe Kobiet wręczyło kierowniczce ełganowskiej szkoły i jej dzieciom sztandar z napisem „Szkoła Polska Gdańskiej Macierzy Szkolnej w Ełganowie”, z wizerunkiem Orła Białego w koronie. Na rewersie był wizerunek Matki Boskiej i znamienna, szczególnie w tych czasach, suplikacja: „Mario, Królowo Korony Polskiej, módl się za nami!”.
W czasie wojny sztandar był przechowany w niewyjaśnionych do końca okolicznościach i ocalał. Niektórzy mieszkańcy Ełganowa twierdzą, że przechowała go jedna z niemieckich rodzin, na znak solidarności z cierpiącymi Polakami.
Po powrocie czekał na nią miejscowy sołtys w towarzystwie żandarma i kilku SS-manów, którzy zrewidowali ją, odebrali klucze od polskiej szkoły i odprowadzili do szkoły niemieckiej, gdzie stały dwie ciężarówki z najbardziej aktywnymi Polakami z Ełganowa, Czerniewa i Postołowa. Zabrano ją do Pruszcza. Polaków przesłuchiwano i bito przez wiele godzin. Po kilku godzinach zwolniono wszystkie kobiety z wyjątkiem Anny Burdówny i Kunegundy Pawłowskiej, które były przetrzymywane w ciasnej komórce. 4 września nauczycielki zostały przewiezione do gdańskiego więzienia przy ul. Schießstange.
W kwietniu 1940 r. Anna trafiła do piekła KL Ravensbrück, jako więźniarka nr 3048 w bloku nr 1. Położony na północ od Berlina obóz stał się grobem dla 92 tys. kobiet z całej Europy, uznanych za przeciwniczki niemieckiego socjalizmu. Co piąta z zamordowanych była Polką. Jakie świadectwo dała w obozie Burdówna? Znamy je z licznych, opublikowane wspomnień współwięźniarek. Warte przypomnienia są zwłaszcza słowa pielęgniarki z Poznania, Kazimiery Chytrej: „Anna była dla mnie aniołem z Ravensbrück”. Inna współwięźniarka, Janina Potoczek-Pałasińska, napisała:
„W sztrafbloku pierwsza mnie odkryła Hanka Burdówna, która z narażeniem życia przynosiła pod druty bloku kubek zupy i dzieliła się wszystkimi wiadomościami z obozu”. Nawet w obozie koncentracyjnym Anna pozostała harcerką. Należała do ściśle zakonspirowanej drużyny „Mury”, była funkcyjną w zastępie „Cegieł. Misję swej drużyny w Ravensbrück objaśniła w słowach prostych i pięknych:„Jesteśmy ‘Cegłami’. Każda z nas, dorzucając drobną cegiełkę czynu, pomoże innym przetrwać obóz. Wysokimi murami oddzielimy się od zwątpienia, beznadziejności i rozpaczy”.
W sierpniu 1945 wróciła do rodzinnej Łodzi, gdzie opiekowała się rodzicami. Za niezłomną postawę w czasie wojny otrzymała od władz oświatowych mieszkanie na ul. Emilii Plater. Pracowała jako nauczycielka języka polskiego w łódzkich szkołach średnich, będąc również instruktorką ZHP. W 1976 roku przeszła na emeryturę. Uczestniczyła w pielgrzymkach byłych więźniarek Ravensbrück do Częstochowy.
W 2006 roku otrzymała tytuł Honorowego Obywatela Gminy Trąbki Wielkie. 13 maja 2009 roku Prezydent Miasta Łodzi Jerzy Kropiwnicki w imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego wręczył Annie Burdównie Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski „za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, za bohaterską postawę w walce o zachowanie tożsamości narodowej, za działalność na rzecz kształtowania moralności i patriotycznej postawy polskiej młodzieży.

Zmarła w dniu 1 listopada 2010 roku. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 5 listopada 2010 roku na cmentarzu rzymskokatolickim Doły przy ul. Smutnej w Łodzi. 

 sam. Zofia  Waliszewska przyboczna 92 ŁDH-ek ‘IMAGO’


Grażyna Lipińska

urodziła się 12 kwietnia 1902 roku w Warszawie. Całe życie służyła Ojczyźnie i ludziom, czerpiąc siły do swojej misji z głębokiej wiary w Boga. Profesor Cezary Chlebowski, wspominając Jej osobę podczas pogrzebu stwierdził, że Pan Bóg przeznaczył Ją do spełnienia roli szczególnej. Przygotowanie do pełnienia tej roli wyniosła z domu rodzinnego. Matka Grażyny – Anna Skarbek – pochodziła z rodziny o wielowiekowej tradycji patriotycznej. Wiele energii poświęcała działalności społecznej, zajmując się edukacją i działalnością charytatywną wśród rodzin robotniczych, a w czasie I Wojny Światowej również konspiracją. Po wyjściu za mąż za inż. Witolda Sokołowskiego – wynalazcę i racjonalizatora, stworzyła dom, w którym każdy potrzebujący znajdował pomoc i oparcie, a dzieci szczęśliwe dzieciństwo i atmosferę pozwalającą na rozwój osobowości. Atmosfery tej nie zakłóciły trudne lata I Wojny Światowej, w których rodzina Sokołowskich niejednokrotnie cierpiała niedostatek. W 1912 r. Anna Sokołowska wraz z dziećmi przeniosła się do Myślenic. Grażyna, mając zaledwie trzynaście lat, zaczęła pomagać w utrzymaniu rodziny. Zarabiała korepetycjami i przepisywaniem podręczników. Już wtedy ujawniły się jej zdolności przywódcze – wraz z innymi uczniami organizowała pomoc w gospodarstwach chłopskich, z których mężczyźni walczyli lub zginęli na froncie. W sierpniu 1918 r. Grażyna pojechała do ojca – do Lwowa i wstąpiła do 7. klasy Państwowego Żeńskiego Gimnazjum im. Słowackiego. Mając 16 lat – początkowo, jako harcerka, a następnie żołnierz Polskiej Organizacji Wojskowej – brała udział w obronie Lwowa, będąc kurierem, sanitariuszką i wywiadowcą. Mimo młodego wieku czuła się odpowiedzialna za los Polski i była wszędzie tam gdzie uważała, że jest najbardziej potrzebna. Brała udział w Bitwie Warszawskiej 1920 roku. Po ukończeniu kursu sanitarnego w Krakowie podjęła pracę w szpitalu wojskowym. Udział w walkach nie przeszkodził jej jednak w zdaniu matury w Zakopanem, dokąd przeniosła się jej matka. Rozpoczęła studia na Uniwersytecie Jagiellońskim w dziedzinie fizyki i chemii. W roku 1921 przerwała studia, aby wziąć udział w trzecim powstaniu śląskim. Prowadziła akcję werbunkową i przewoziła broń, głównie w znanych jej powiatach myślenickim i wadowickim. W roku akademickim 1921-22 przeniosła się do Warszawy gdzie kontynuowała studia na Wydziale Chemii Politechniki Warszawskiej. Wykładowcami w tym czasie byli sławni profesorowie jak: Wojciech Świętosławski i Witold Pogorzelski. Wielkim problemem dla uczącej się młodzieży był brak podręczników w języku polskim – uczono się z notatek. I w tym przypadku Grażyna wykazała inicjatywę – sporządzała bardzo dokładne notatki, powielane potem przez Bratnią Pomoc, do której należała jeszcze w czasie studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim. W Warszawie angażowała się w różne formy działalności Bratniej Pomocy; m. in. pomagała przy budowie domów akademickich przy pl. Narutowicza. Praktykę studencką odbyła w prywatnej fabryce farmaceutycznej w Grodzisku, której współwłaścicielem był przyszły rektor Politechniki Warszawskiej – profesor Józef Zawadzki, ojciec Tadeusza – “Zośki”. Na drugim roku studiów pracowała jako laborantka w niemieckiej fabryce ultramaryny “Szetzer-Werner” w Warszawie. Wspólnie z profesorem Czesławem Grabowskim z Politechniki Warszawskiej przygotowała projekt płuczki, oczyszczającej gazy poprocesowe, co miało zmniejszać zanieczyszczenie środowiska. Jednocześnie wraz z ojcem pracowała nad projektem i konstrukcją automatycznego sprzęgła do wagonów. Praca ta i tym razem wynikała z troski o człowieka, gdyż ręczne łączenie wagonów było przyczyną wielu, często śmiertelnych wypadków. 2 W czasie studiów pracowała również w Królewskiej Hucie na Górnym Śląsku, będąc tam jedyną kobietą, posiadającą wykształcenie techniczne. W roku 1928 ukończyła, jako jedna z pierwszych kobiet, studia w Katedrze Maszynoznawstwa Chemicznego na Wydziale Chemicznym Politechniki Warszawskiej. W tym również roku Grażyna zawarła związek małżeński z kolegą ze studiów Edmundem Lipińskim. Małżeństwo to, prawdopodobnie wskutek niezgodności poglądów, w niedługim czasie rozpadło się. Grażyna podjęła studia w Instytucie Pedagogicznym na Uniwersytecie Warszawskim, które ukończyła po dwóch latach. Równolegle uczyła w gimnazjach im. Stefana Batorego, im. Marii Curie-Skłodowskiej, w Państwowej Żeńskiej Szkole Przemysłowo – Handlowej. Bardzo szybko zwróciła na siebie uwagę, jako utalentowany pedagog o wielkich zdolnościach organizatorskich. W początkach lat trzydziestych brała udział w pracach komisji przy Ministerstwie Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego przygotowującej zmiany systemu szkolnictwa i programów nauczania. Jednocześnie przygotowywała pracę doktorską. W roku 1935 otrzymała propozycję objęcia funkcji dyrektora zespołu szkół zawodowych w Grodnie. Przepojona ideą Józefa Piłsudskiego, podtrzymywania polskości na ziemiach wschodnich, podjęła tę pracę, jako nowe, ważne wyzwanie. W Grodnie bardzo szybko pozyskała grono przyjaciół, którzy wspólnie z nią organizowali szkolnictwo i prowadzili działalność społeczną z zakresu kultury. Z Jej inicjatywy otwierano szkoły, których celem było wychowanie młodzieży w duchu patriotyzmu, dobrze wykształconej i odpowiedzialnej. Ponadto, zakładała i rozbudowywała internaty w celu ułatwienia nauki biednej młodzieży wiejskiej. Wciągała w tę działalność organizacje społeczne i wykorzystywała kontakty osobiste ze swoimi nauczycielami, m.in. z ówczesnym ministrem MWRiOP – profesorem Wojciechem Świętosławskim. W roku 1938 organizacje kobiece, do których należała, wysunęły Jej kandydaturę na posła do Sejmu. W związku z tym. przygotowała program, w którym oprócz rozwoju szkół polskich, proponowała zakładanie szkół z językiem białoruskim. Wybuch II Wojny Światowej przerwał tę działalność. Naczelna Komenda Przysposobienia Wojskowego Kobiet (PWK) mianowała Ją komendantką Pogotowia Społecznego na terenie Grodna i ziemi grodzieńskiej. Jako człowiek z bogatym doświadczeniem, cieszący się zaufaniem mieszkańców, stała się jednym z najaktywniejszych organizatorów obrony Grodna. Miasto zbombardowane w pierwszych dniach września przez Niemców, zaatakowane zostało przez wojska sowieckie 20 września 1939 r. Do historii przeszło uratowanie przez Nią, z narażeniem życia, kilkunastoletniego polskiego chłopca rozpiętego na sowieckim czołgu. Po zajęciu Grodna przez Armię Czerwoną, Grażyna Lipińska dokładała wszelkich starań, aby – jak napisała we wspomnieniach – na pożegnanie z polską szkołą przekazać uczniom, jak najwięcej wiadomości o Polsce, wpoić w nich wiarę w Boga i nadzieję na przetrwanie złych czasów. Jednocześnie prowadziła konspiracyjną działalność wywiadowczą. Wkrótce (między 7 a 11 listopada 1939) po raz pierwszy została aresztowana. Wprawdzie tym razem na krótko, ale aresztowana powtórnie otrzymała wyrok: 10 lat łagrów i 15 lat zesłania. Siły do przetrwania dawało jej wspomnienie odmawianego w dzieciństwie wspólnie z matką pacierza “Zbaw nas od niewoli Panie i od podłości strachu”. Całą siłą woli skupiała się na cierpieniach innych ludzi, dzieliła się najmniejszą racją żywności, organizowała pomoc i podnosiła współwięźniów na duchu, ucząc przy tym historii Polski i modląc się razem z nimi. Atak Niemców na ZSRR 22 czerwca 1941 roku spowodował przeniesienie więźniów z Mińska w głąb kraju. Koszmar, jaki przeżyła wraz z grupą wygłodzonych i wycieńczonych więźniów, gnanych traktem mohylewskim, należał do najtragiczniejszych epizodów jej życia. Jednak szczęśliwym zbiegiem okoliczności udało się jej zbiec i wrócić do Warszawy. Działalność konspiracyjną pod pseudonimem “Danuta” (dla upamiętnienia zmarłej siostry) podjęła w Związku Walki Zbrojnej, a następnie w Armii Krajowej. 3 Oprócz działalności konspiracyjnej prowadziła działalność dydaktyczną. Uczyła w szkole handlowej przy ul. Bagatela i w szkole przemysłu odzieżowego przy ul. Polnej (Niemcy wyrażali zgodę na prowadzenie szkół zawodowych licząc, że otrzymają bardziej przygotowaną do pracy tanią siłę roboczą). Teoretycznie wykładała towaroznawstwo, jednak faktycznie uczyła historii i geografii gospodarczej Polski. Natomiast na tajnych kompletach, przy ówczesnych liceach im. Marii Curie-Skłodowskiej i im. Bolesława Prusa, uczyła chemii i fizyki. W tym czasie KG AK zaproponowała Jej zorganizowanie wywiadu na ziemi mińskiej. Niemal jednocześnie otrzymała od profesora Zawadzkiego propozycję prowadzenia wykładów z zakresu technologii chemii nieorganicznej na tajnych kursach przy działającej na Politechnice Warszawskiej państwowej szkole zawodowej II stopnia oraz w zawodowej szkole chemicznej przy ul. Hożej. Decyzję o swoim losie pozostawiła w gestii KG AK. Przypadek sprawił, że informacja o zgodzie na pozostanie w Warszawie nie dotarła do niej. W styczniu 1942 roku Lipińska zgłosiła się do pracy w wywiadzie AK na Wschodzie. Jako Szef Ekspozytury Białoruskiej Wywiadu Dalekosiężnego KG AK zorganizowała wywiad na ziemi mińskiej. Działalność Jej w tym okresie była oceniana niezmiernie wysoko przez przełożonych i współpracowników. Wyróżniała się odwagą i brawurą. Podlegające jej siatki dostarczały materiału wywiadowczego, niejednokrotnie o bezcennej wartości. Wykorzystywała do tego liczne znajomości z poprzedniego pobytu na Kresach, a jednocześnie będąc życzliwie nastawioną do Białorusinów, wielokrotnie doświadczała ich pomocy i wsparcia. Po tzw. „wyzwoleniu”, w lipcu 1944 Grażyna Lipińska została aresztowana przez NKWD, a potem oskarżona i skazana za szpiegostwo na rzecz Anglii. Po sześciu latach łagrów śledztwo wznowiono, tym razem oskarżając ją o działalność w AK. Wojskowy Trybunał Okręgu Białostockiego skazał ją wtedy na 25 lat łagrów. Na szczęście przemiany historyczne w Rosji wpłynęły na skrócenie wyroku do 12 lat. Od uwięzienia w Mińsku, przeszła koszmar więzień na Łubiance (kilkakrotnie), w Wilnie, Nowosybirsku, obozów w Orszy, Gorkim, Bracku, Suchobezwodnoj i innych „specłagrów”, których miejsc na mapie – poza Opatrznością – nie zna nikt. Ale zawsze była twarda. Nawet w czasie okrutnego śledztwa w więzieniu w Mińsku, w 1950 r., gdy była kopana, rzucana o ścianę, przetrzymywana w izolatce, w której po ścianach spływała lodowata woda, kapiąc na głowę i ramiona, nie załamała się. Ratowała ją – jak opisuje we wspomnieniach – “twórczość”.: “Przypływają do mnie fale bogactwa słów polskich, słowa układają się w rymowane zdania, zdania w burzliwe wiersze. Ich treścią jest walka, ich ogniem – nienawiść i zemsta. …Nie czuję bólu, ani lęku, tylko pragnę wywołać wiersze z pamięci…” Bywały chwile, że ciało odmawiało Jej posłuszeństwa. Była wychudzona i osłabiona, puchły jej nogi i źle pracowało serce, a mimo to – w sposób zaprzeczający instynktowi samozachowawczemu – dzieliła się głodowymi porcjami żywności ze współwięźniami. W czasie pobytu w łagrach pracowała m.in. przy wyrębie i karczowaniu lasu, budowie linii kolejowej Tajszet-Brack, hydroelektrowni nad Angarą, budowie mostu koło Tajszetii, gaszeniu pożaru w tajdze, wykopie kartofli, czyszczeniu latryn i w kamieniołomach. Po śmierci Stalina w roku 1953 złagodzono rygory w „specłagrach” i w pewnym stopniu poprawiły się warunki bytowe. Nadzieja na zwolnienie z obozów zaczęła wyglądać realniej. W roku 1956 – na mocy układu Gomułka-Chruszczow zaczęto zmniejszać wyroki i zwalniać Polaków z łagrów i więzień. Grażyna cały czas wierzyła, że Bóg pozwoli Jej wrócić do Polski. Z końcem września 1956 roku kolejna interwencja matki Grażyny u marszałka Bułganina spowodowała Jej ułaskawienie. Wróciła do Warszawy 15 październiku 1956 roku. Mimo wyniszczonego organizmu, widząc trudna sytuację rodziny, zgłosiła się do pracy na Politechnice Warszawskiej. Jednak na Wydział Chemiczny nie została przyjęta. Zaoferowano Jej pracę w Bibliotece Głównej PW. W ciągu 20 lat pracy w Bibliotece podnosiła swoje kwalifikacje bibliotekarskie, osiągając stanowisko kierownika działu gromadzenia zbiorów. Dzięki wszechstronnemu wykształceniu stworzyła zbiory wydawnictw, dorównujące zbiorom w renomowanych bibliotekach europejskich. Po zdaniu ministerialnego egzaminu bibliotekarskiego otrzymała tytuł bibliotekarza dyplomowanego. 4 Po przejściu na emeryturę była inicjatorką i współpracownikiem przy redagowaniu Słownika uczestniczek walki o niepodległość Polski 1939-1945. Jest autorką wstrząsającej książki – dokumentu p.t.: “Jeśli zapomnę o nich …”, będącej wspomnieniem z lat katorgi (wydanej po raz pierwszy w Paryżu w 1988 roku). Redagowała również “Wspomnienia 1882-1944”, napisane przez Jej matkę – Annę Skarbek-Sokołowską. Do końca życia zachowała niezwykłą jasność umysłu. Zwłaszcza w ostatnich latach miała bardzo silne poczucie misji przekazywania młodym prawdy o czasach poniżenia i walki, podkreślając przy tym bohaterstwo współtowarzyszy, ukazując praktyczną rolę patriotyzmu i siły sprawczej wiary w Boga podczas ludzkiej niedoli. Zapamiętaliśmy Ją z ogniem w zawsze młodych oczach, skromną, życzliwą i wyrozumiałą. Zapamiętaliśmy Ją także, jako osobę o rzadko spotykanej żywotności i wszechstronnej wiedzy . W 1980 roku Grażyna Lipińska została członkiem NSZZ „Solidarność” w Bibliotece Głównej PW. Mimo podeszłego wieku żywo interesowała się działalnością związkową i brała udział w różnych akcjach „Solidarności” w stanie wojennym. Zmarła 30 listopada 1995 roku. Została pochowana z honorami wojskowymi na cmentarzu przy kościele św. Katarzyny na Służewcu w grobie rodzinnym. Za swą ofiarną działalność otrzymała wiele odznaczeń, wśród których należy wymienić przede wszystkim Krzyż Kawalerski Orderu “Virtuti Militari”, Krzyż Kawalerski Orderu “Polonia Restituta”, Krzyż Walecznych i Medal „Polonia Mater Nostra Est”. W uznaniu zasług Grażyny Lipińskiej – Jej imię przyjęła Drużyna Harcerska Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej w Stalowej Woli. W dniu 15.06.2007 r. Pani Grażyna Lipińska została pośmiertnie odznaczona – Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. W Bibliotece Głównej Politechniki Warszawskiej, w czytelni im. Grażyny Lipińskiej, znajduje się tablica, z następującym tekstem „…Niech jej wierność ideałom będzie wzorem dla tych, którzy studiują i pracują w murach tej Uczelni”. Tak, Bóg wyznaczył Grażynie szczególną rolę do wypełnienia w czasach piekła dwóch totalitaryzmów. Systemów zła, które przestały istnieć dzięki bohaterstwu, poświęceniu i sile wiary w Boga ludzi, których zapomnieć nie wolno – takich, jak Ona. Jej lekcja miłości Ojczyzny i miłości bliźniego w każdych warunkach – ma wymiar ponadczasowy. Dlatego misja Grażyny Lipińskiej jeszcze się nie skończyła. Niech trwa nadal….

Elżbieta Dudzińska

Imię Grażyny Lipińskiej nosi 17 Rozwadowska Drużyna Harcerek


hm. Jadwiga Kuligowska-Jarecka

urodziła się 28.09.1898r. w Skorykach w Małopolsce wschodniej. Do Rzeszowa przyjechała w 1918 roku. Zaraz po przyjeździe zgłosiła do druhny Jadwigi Luśniak( pierwsza hufcowa harcerek w Rzeszowie) swą gotowość do pracy w ruchu skautowym. Wkrótce też została drużynową 1 Żeńskiej Drużyny im. Królowej Jadwigi przy seminarium Nauczycielskim w Rzeszowie. Harcerki rzeszowskie z druhną Jagą na czele wędrowały całe lato po Polsce. W 1919 roku były w Sandomierzu, Puławach, Warszawie i Częstochowie, a w 1920 roku na wspaniałej wycieczce w Tatrach. Ponieważ druhna Jaga Kuligowska posiadała wykształcenie medyczne i w latach 1917-1912 pełniła ochotniczo funkcję sanitariuszki, zorganizowała Kurs samarytański dla harcerek 16-17 letnich, na którym dziewczęta uczyły się też posługiwania bronią. W czasie wojny 1920r. harcerki pełniły służbę pomocniczą na dworcach kolejowych- wydawały posiłki i napoje żołnierzom. Po zakończeniu wojen i ustaleniu granic Polski i niepodległej, harcerki Rzeszowskie wróciły do zajęć i służby harcerskiej. Druhna Jadwiga Kuligowska była hufcową hufca żeńskiego w latach 1923-1935. Wtedy też działało w Rzeszowie 7 żeńskich drużyn harcerskich. W wielu wspomnieniach harcerek z tych lat spotkać można określenia: „Wspaniała drużynowa, niezastąpiona organizatorka wycieczek krajoznawczych, niezapomniana Jaga”. Świadczą one o jej oddaniu sprawom harcerskim i niewątpliwym talencie pedagogiczno- organizatorskim. Po uzupełnieniu studiów stomatologicznych Jadwiga- wtedy już Jarecka, otworzyła przy ul. 3 Maja 18 w Rzeszowie własny gabinet dentystyczny, który odegrał ważna rolę w latach okupacji. W końcu sierpnia i na samym początku września 1939 roku harcerki Rzeszowskie wraz ze swoją harcmistrzynią pełniły służbę na dworcach prowadzących do miasta- kierowały zmobilizowanych żołnierzy do RKU(Rejonowa Komenda Uzupełnień), aby nie błądzili po mieście. W pierwszych dniach wojny, gdy dotarły do Rzeszowa Fale uchodźców druhna jarecka pełniła z harcerkami służbę na dworcu głównym. W czasie pełnionej służby, gdy dworzec został zbombardowany druhna Jaga została przysypana gruzami, ale wszystko skończył się dobrze. Niemcy wyrzucili z Żydowskiego Domu Ludowego przy ul. Tanebauma cała bibliotekę na bruk i harcerki druhny Jagi przenosiły te książki- oczywiście nielegalnie- do biblioteki przy ulicy 3 maja. Była to pierwsza konspiracyjna działalność harcerek rzeszowskich. Jadwiga przygotowywała swoje harcerki do takiej działalności- organizowała pogotowie harcerek i szkoliła przede wszystkim do służby sanitarnej i łącznościowej. Pod koniec 1939roku zaczęła działać w Rzeszowie grupa konspiracyjna pod dowództwem majora Stanisława Ruśkiewicza PS. „Florian”. Do jego grupy weszła druhna Jaga ps. „Przepiórka” wraz całą grupą harcerek. Druhna Jarecka po wybuchu wojny wezwała harcerki do dalszej pracy „ do której stanęły karne i z wielką ochotą”. Tworzyły pododdział o kryptonimie „Przepiórki”. Druhna Jadwiga potrafiła zwerbować do niebezpiecznej służby nie tylko swoje harcerki, ale także innych harcerzy, którzy przybyli w rodzinne strony po wybuchu wojny. To na jej ręce i w jej gabinecie złożył przysięgę druh Józef Kret współorganizator szarych Szeregów i jego żona- Zofia. Gabinet dentystyczny J. Jareckiej- połączony z mieszkaniem- był stałym punktem kontaktowym. Według wspomnień harcerek bywało tak, że w poczekalni siedzieli Niemcy, w gabinecie też, a w mieszkaniu odbywało się zebranie organizacji podziemnej. Trzeba też wspomnieć, że mimo iż mąż druhny Jagi- major Józef Jarecki całą okupację spędził w oflagu niemieckim to i jego żona i jego rodzeństwo mieszkające w Szwfrakowej również działało w ZWK-AK( Związek Walki Zbrojnej Armii Krajowej) m. in. brat- Wojciech i siostra- Kamila- harcerka rzeszowska i Referentka Gromad Zuchowych w okresie międzywojennym. Niestety na trop działających w podziemiu rzeszowskich harcerzy wpadli Niemcy. Najpierw w kwietniu 1941r.-zostali aresztowani harcerze Szarych Szeregów: Józef Kret, Tadeusz Wąsowicz, Władysław Lutecki, Aleksander Jamrozek i inni, a potem w jesieni 1942r. została aresztowana druhna Jadwiga Jarecka. Osadzona w rzeszowskim gestapo przetrwała długie i straszne śledztwo, potem trafiła do więzienia w Tarnowie, a stamtąd do obozu w Oświęcimiu. Fakt, że żadna z jej pod władnych nie została bezpośrednio potem aresztowana, świadczy najlepiej o tym, że torturowana harcmistrzyni nie załamała się i nie wydała nikogo. A jej harcerki nawet po jej aresztowaniu i zesłaniu do obozu koncentracyjnego nie przestały pracować. Pozostały w szeregach ZWZ-AK i ofiarnie pełniły swoją służbę. Druhna Jaga jeszcze w więzieniu pisała optymistyczne listy do rodziny, jeszcze wierzyła , że wróci. W obozie oświęcimskim przeżyła do 27.01.1944r. Na grobowcu rodzinnym Jareckich w Niewodnej została wmurowana tablica pamiątkowa poświęcona pamięci druhny Jadwigi Jareckiej.
Imię hm. Jadwigi Jareckiej nosi VIII Rzeszowska Drużyna Harcerek „Dąbrowa”
Opracowała: trop. Joanna Rydz

Share This