Jestem stosunkowo młodą stypendystką Fundacji Dzieła Nowego Tysiąclecia, bo dopiero od stycznia. Powoli poznaje tajniki działania Fundacji. Poznaje miłych i życzliwych ludzi. Wdrażam się w zwyczaje i tradycje wypracowane przez lata przez założycieli. Pierwszym takim bezpośrednim kontaktem był obóz dla maturzystów. Odbył się w Olsztynie. Przeżyłam niezapomniany tydzień z nowymi ludźmi, w całkiem innym środowisku niż na co dzień mnie otacza. Odkryłam sens działania Fundacji. To, że wszyscy stypendyści są żywym pomnikiem Jana Pawła II. Całej jego nauki i mądrości. Każdy stypendysta powinien być dumny z tego, że ma możliwość coś takiego przeżyć. To nie są tylko pieniądze dostawane co miesiąc, to jest nauka i cel stawiany przed sobą. Było dużo zabawy, śmiechu, modlitwy, poruszających rozmów i wzruszających wyznań. Jednym słowem odkryłam ideę, która jest drogą przewodnią Fundacji.
Pisząc wniosek nie przypuszczałam, że mój opis zostanie wybrany z pośród innych. Nie wiedziałam, że Fundacja ma tak wiele możliwości. Grono zawsze pomocnych ludzi, którzy zawsze wiedzą jak zaradzić w sprawach związanych ze stypendium. Ogólnie nic o niej nie wiedziałam, po za tym, że co roku w Dzień Papieski wolontariusze kwestują zbierając pieniądze na stypendia dla młodzieży. Sama wielokrotnie uczestniczyłam jako wolontariusz w kweście – nigdy nie przypuszczając, że kiedyś ja stanę się jedną z stypendystów.
Stypendium w dużej mierze odciążyło moich rodziców z wydatków związanych ze mną. Dzięki pobieranym pieniądzom mogłam kupić sobie laptopa, który teraz na studiach będzie mi bardzo potrzebny. Sfinansować kilka wyjazdów, które w mojej pracy harcerskiej są nieodłącznym elementem służby.
Bardzo się cieszę, że dzięki Fundacji mój wolontariat został doceniony. Moja praca jako drużynowa, instruktorka zaowocowała czymś dla mnie. Ja daje cząstkę siebie młodym harcerkom, a inni dostrzegają to co robię. Strasznie fajna sprawa! J
– pwd. Edyta Pusz wędr.
