Kurs Podharcmistrzyń “Powidoki”, organizowany przez Łódzką Szkołę Instruktorek „Krosna”, zakończył się w przedostatni dzień 2013 roku, a co na nim się działo, przeczytajcie sami. 

            Wszystko zaczęło się o 6.00 rano, dzień po świętach Bożego Narodzenia. Wtedy cała ekipa kursowo-sylwestrowa spotkała się, by wspólnie udać się do Zakopanego. Podróż minęła nam spokojnie, choć nie obyło się bez stania w korkach po drodze. Kiedy już dotarliśmy na miejsce i ulokowaliśmy się w salach, kursantki od razu zabrały się do pracy. Pierwsze zajęcia przygotowała dla nas phm. Natalia Komorowska. Dotyczyły one odpowiedzialności prawnej w pracy z młodzieżą. Dowiedziałyśmy się, na jakie aspekty prawne należy zwrócić uwagę w naszej codziennej harcerskiej pracy i jakie wyroki zapadały na harcerzy, w wyniku popełnianych przez nich błędów. Trochę przestraszone tym wszystkim, czego się dowiedziałyśmy, udałyśmy się na kolejne zajęcia. Tym razem o roli hufcowej. Tutaj poznałyśmy regulamin hufca i naszym oczom ukazały się rzeczy, o których nie do końca miałyśmy pojęcie. Ale czyż właśnie nie po to jest kurs, aby uzupełniać swoją wiedzę? Miałyśmy też okazję do porozmawiania o dobrym stawianiu celów oraz o cechach dobrego planu pracy. Pierwszy kursowy dzień zakończył kominek o sztuce planowania czasu, prowadzony przez naszą powidokową komendantkę.

            Dzień następny był dniem wędrówki. Panowały złe warunki w Tatrach i większość szlaków była zamknięta. Wybrałyśmy się więc na Halę Kondratową, do której szlak, jako jeden z niewielu, był wówczas dostępny turystom. Po męczącej wędrówce mogłyśmy wypić w schronisku ciepłą herbatkę i spokojnie porozmawiać o nurtujących nas tematach, zarówno tych harcerskich, jak i prywatnych. Po powrocie miałyśmy chwilę czasu, by odpocząć. Wieczorem komenda chorągwi przygotowała dla nas kominek o roli podharcmistrzyni i strategii rozwoju chorągwi. Temat wywołał burzliwą dyskusję. Każda z nas chciała podzielić się swoimi przemyśleniami. Dyskutowałyśmy, rozwiązywałyśmy problemy, a nawet przyszedł czas na zastanowienie się, jakich funkcji chciałybyśmy się podjąć w przyszłości.

            Niedzielę rozpoczęłyśmy od Mszy Świętej, która odprawiona była w kościele, w którym ponad 100 lat temu wzięli ślub założyciele polskiego harcerstwa – Olga i Andrzej Małkowscy. Następnie wszyscy udaliśmy się na ich grób. Zaraz po powrocie rozpoczęły się zajęcia przygotowane przez przyszłych podharcmistrzów i podharcmistrzynie. Przed południem odbyła się gra miejska po Zakopanem, po południu zajęcia na temat różnic między płciami, a wieczorem kurs tańca, podczas którego uczyliśmy się podstawowych kroków cha-chy, disco samby oraz walca. Cały dzień był pełen wrażeń!

            Ostatni kursowy dzień zaczęliśmy od zajęć z organizacji obozów i kolonii, bo jako podharcmistrzynie i podharcmistrzowie możemy już pełnić funkcję komendantów obozu. Następnie poszerzyliśmy wiedzę o strukturach ZHR i o programie wychowawczym. Tego dnia przyjechała do nas Naczelniczka Harcerek, która wraz z Naczelnikiem Harcerzy odpowiedziała na nasze niekonwencjonalne pytania. Następnie Naczelnicy wspólnie poprowadzili dla nas kominek o dylematach współczesnego harcerstwa. Wszystkie Powidoczanki myślały, że kominek ten zakończył kurs. Jednak czekała nas niespodzianka. Dostałyśmy list z informacją, że o danej godzinie pod szkołę przyjadą po nas konie mechaniczne. Tak też się stało. Nasz dyliżans zabrał nas na Gubałówkę, gdzie przy płomieniach pochodni odbyło się uroczyste zakończenie kursu. Otrzymałyśmy kursowe patenty, kubki i skarpetki!

            W imieniu kursantek chciałabym podziękować przede wszystkim kadrze, ale również wszystkim tym, bez których kurs ten nie mógłby się odbyć.

 

Do zobaczenia na szlaku!

pwd. Wiola Chałupka

 

P.S.

Już dwie z nas zamknęły stopień podharcmistrzyni!