Na miarę naszych potrzeb, chciałoby się dodać.
Warsztaty dla kadr kursów instruktorskich
Siódmego dnia marca 2015 roku spotkałyśmy się w całkiem pokaźnym gronie na Kopernika 9 w Krakowie. Było nas 29! Niektóre przebyły setki kilometrów, aby przez 8 godzin aktywnie i interaktywnie obradować nad tym, jak w różnych zakątkach Polski organizujemy kursy przewodniczek i podharcmistrzyń. HarcMistrzynie: Laura Rabiej, Kasia Bieroń i Monika Jakubowska przywitały nas z otwartymi ramionami i przygotowały poważną przeprawę przez kolejne kwestie dotyczące organizacji kursów. Dotyczyły one między innymi diagnozy sytuacji w chorągwiach, stawiania celów dla kursu, roli hufcowych i opiekunek, zajęć sprawiających kłopoty. Zmierzyłyśmy się z pewnymi problemami i dylematami, jednak, co ważniejsze, podzieliłyśmy się wieloma inspiracjami!
Zauważyłam, że działamy czasem w określonych ramach, schematach i stare dylematy ciągle pozostają dylematami. Spotkanie w Krakowie pokazało mi jednak, że warto te ramy przełamywać. Jednakże, ponad wszystko, najpierw te ramy należy dokładnie zbadać.
Tak: komenda kursu ma nie lada analizę do wykonania, aby kurs w ogóle rozpocząć. Najważniejsze zawsze są podstawy, a podstawą kursu są kursantki, to dla nich to wszystko się odbywa. Chcemy przecież wykuć nowe instruktorki na kursie pwd i oszlifować przewodniczki, aby stały się twardszymi i wyraźniejszymi podharcmistrzyniami. Dlatego kurs – jego forma, zadania, zajęcia – powinien wynikać z analizy charakterystyk naszych kursantek. Wtedy mamy pierwszą warstwę, podstawę, na którą możemy nakładać to, czego brakuje.
Czyli nie wszystko i nie od razu!
Nie musimy realizować minimum kursu od 1 do 100 z dokładnością do 0,01, jeżeli nie ma takiej potrzeby. Jak z nowym mundurem: tu trzeba dać więcej, a tu mniej, kiedy zmieniamy go na nowy, np. instruktorski. W niektórych miejscach jest więcej materiału, a w niektórych mniej. I mundur zmieniony po 10 latach ma inny krój niż ten poprzedni. Jest bardziej dopasowany, ale przede wszystkim figura zmierzona była już inna. Dlatego szyjemy na miarę. Dobrze określona podstawa daje nam też możliwość określenia celów. Tej kolejności nie można odwrócić, bo do celu nie dopasujemy kursantek. Ponadto możemy wtedy wpasować nasz kurs, jego realizację, w ogólne cele chorągwi na dany rok. Warto w analizie też korzystać z tego, co jest, np. obejrzeć opinie o kursantkach po poprzednich kursach. Swoją drogą świetnym pomysłem wydało mi się wspólne pisanie opinii po kursie o kursantce – przez kursantkę i kadrę.
Proste rzeczy czasami umykają…
…bo jak to mówią, najciemniej jest pod latarnią. Niesamowicie inspirująca była dla mnie krótka dyskusja o tym, jak podchodzić do personalizmu chrześcijańskiego. Ciekawą inspirację stanowiły dla mnie także dwie inne rzeczy. Pierwsza to relacja z kursu przewodniczek „Chata” Warszawskiej Szkoły Instruktorek – okazuje się, że całkowicie możliwe jest zorganizowanie kursu trwającego 4 dni, odbywającego się w górach, gdzie wszystkie zajęcia prowadzi kadra kursu. Druga to „porwanie” komendy kursu! Najlepiej w odludne miejsce, na weekend – aby się poznać od A do Z i zaprojektować swój kurs – szyty na miarę kursantek!
Spośród wielu innych wyżej wymienione kwestie najbardziej zapadły mi w pamięć. Może to dlatego, że pokrywają się one z warsztatem badacza – najważniejsze są podstawy i analiza środowiska: wewnętrznego i zewnętrznego. Trzeba najpierw zdobyć niezbędną wiedzę do tego, aby móc eksperymentować w ściśle kontrolowanych warunkach.
Na podstawie obserwacji (aktywnej) niniejszy warsztat polecam na przyszłość.
phm. Monika Dąbrzalska HR
Łódzka Chorągiew Harcerek

