Zimowy zmrok zapada wcześnie… Piątkowy wieczór 16 stycznia nie był od tej zasady wyjątkiem, szczególnie, iż na niebie widoczny był jedynie wąski sierp księżyca. Pod ceglanymi murami toruńskich kamienic dostrzec można było nietypowy ruch: nie zważając na ciemności, ledwo widoczne sylwetki ze sporymi bagażami zmierzały w tym samym kierunku – na ulicę Kopernika. Przypadkowa zbieżność nazw? Otóż nie, gdyż jak się okazało, główne centrum całej operacji miało niemalże sąsiadować z domniemanym miejscem urodzenia tego słynnego astronoma.

Tak właśnie zaczynał się kolejny – i długo oczekiwany – biwak kursu harcmistrzyń. Rozpoczął się spotkaniem kadry i kursantek w przytulnej i wręcz domowej atmosferze od rozmów i wspólnego picia herbaty. Po miłym przywitaniu nadszedł czas na sen, co osłabiło naszą czujność i nie zapowiadało jeszcze intensywnych dni, jakie były przed nami.

kurs harcmistrzyń4

Sobotni poranek był jednocześnie momentem przyjazdu ostatnich uczestniczek, które (z tajemniczych powodów) noc wolały spędzić w środkach lokomocji, a nie jak reszta na wygodnych kanapach.  Pierwsze przedpołudniowe zajęcia dotyczyły trudnej sztuki bycia liderem. Druh hm. Adam Niemkiewicz z gdańskiej „Moreny” nie bez wysiłku próbował sprostać naszym (niezwykle różnorodnym) oczekiwaniom i przekonywał nas, iż jako organizacja jesteśmy w stanie zrobić więcej, niż nam się kiedykolwiek wydawało. Nie zabrakło zaskoczenia po obydwu stronach.

 W drodze na miejsce kolejnych zajęć Kamila udzielała nam profesjonalnej informacji turystycznej, a Kinga – porad tubylca. W Urzędzie Marszałkowskim spotkałyśmy się z instruktorkami Kujawsko-Pomorskiej Chorągwi Harcerek „Sól ziemi”, by wspólnie wziąć udział w warsztacie dotyczącym chorągwi, prowadzonym prze druhnę hm. Monikę Rudnicką. Dowiedziałyśmy się na nim, jak ekologicznym pojazdem „Jawsko-Pomo” dotrzeć na drugi koniec globu, jakie są nasze predyspozycje liderskie i jak działają grupy formalne i nieformalne. Miałyśmy też okazję porównać funkcjonowanie różnych chorągwi i zastanowić się, po co właściwie istnieją. 

Taka duża ilość informacji pobudziła nasze apetyty, toteż skierowałyśmy swoje kroki do pierogarni, by spróbować nietuzinkowych smaków pierogów-piecuchów, o nie mniej wymyślnych nazwach. Wzmocnione konsumpcją udałyśmy się na kolejne warsztaty, tym razem filmowe. Pod czujnym okiem pana Wojtka Hermanowskiego ćwiczyłyśmy składanie lego-animacji i poznawałyśmy tajniki sztuki reżyserskiej, która z animatorskiego filmiku potrafi uczynić profesjonalny materiał.

kurs harcmistrzyń2

Ani się obejrzałyśmy, a minęła (niezauważenie) pora kolacji, udałyśmy się więc bezpośrednio na kolejne spotkanie, tym razem w klimatycznych podziemiach. A było to spotkanie nie byle jakie, gdyż mogłyśmy wziąć udział w posiedzeniu kursowej Rady Naczelnej pod przewodnictwem byłego Druha Przewodniczącego hm. Michała Butkiewicza. Poruszone zostały najważniejsze kwestie dotyczące Związku, na nasze pytania odpowiadał skarbnik organizacji hm. Grzegorz Karczmarczyk i zabrakło jedynie czasu na relację z działalności Naczelnictwa dh. Wiceprzewodniczącej hm. Renaty Adrian-Cieślak, na którą bardzo liczymy przy okazji kolejnego spotkania.

Zaplanowany wieczór odpoczynku przerodził się w burzliwe dyskusje na temat współpracy między hufcami i referatami w poszczególnych chorągwiach, a spokojny sen – w prace nad grupowymi zadaniami kursowymi. Ani się spostrzegłyśmy, a nadszedł poranek…

…który rozpoczęłyśmy Mszą świętą w Kościele Wniebowzięcia NMP, związanym zarówno z sylwetką bł. ks. Jerzego Popiełuszki, jak i bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego.

kurs harcmistrzyń5

Niedzielne godziny poświęciłyśmy na przyjrzenie się działaniom Organizacji Harcerek, pod czujnym przewodnictwem Druhny hm. Bogusławy Pasieki-Butkiewicz. Druhna Naczelniczka hm. Katarzyna Bieroń pokazała nam bogactwo Organizacji, o którym często nie wiemy. Była to też okazja na spotkanie z Druhnami członkiniami Głównej Kwatery: hm. Anna Dudzik wspomniała o rozwoju instruktorek, phm. Justyna Gutowska opowiadała jak rozgryźć Harcerstwo Starsze, a hm. Anna Stasik o planowanych warsztatach dla hufcowych. Na koniec druhna hm. Monika Jakubowska w telegraficznym skrócie uświadomiła nam, że tzw. trudne rozmowy nie są takie trudne, jeśli potrzeba rozwiązania problemu nie przysłoni nam chęci pomocy drugiemu człowiekowi.

Był też czas na poszukiwanie własnego miejsca w Organizacji. Czy uda nam się je znaleźć? Takie refleksje kłębiły się w naszych głowach, gdy koła samochodów i pociągów wiozły nas w kierunku naszych domów. Do zobaczenia wkrótce, tym razem w Poznaniu!

phm. Joanna Garus

zdjęcia phm. Hanna Koprowska