
10. listopada 2013 roku zmarł ksiądz dr Krzysztof Bojko harcmistrz.
Podziwiałem jego harcerski zapał i zaangażowanie. Odszedł na wieczną wartę harcerz wierny Bogu i Polsce.
1 września kolejny raz zameldowałem się ze sztandarami na terenie byłego hitlerowskiego obozu koncentracyjnego Gross – Rosen
w Rogoźnicy. W tym patriotycznym wydarzeniu, jakim jest uroczysta msza w rocznicę wybuchu II wojny światowej, od wielu lat towarzyszy mi grupa harcerzy ze Strzegomia.
Natomiast harcerze ZHR od kilkunastu lat mają w tym czasie
swój zlot drużyn i szczepów. Przygotowują liturgię mszy świętej
i czynnie w niej uczestniczą. Ksiądz Krzysztof przez lata był głównym organizatorem i dobrym duchem całego wydarzenia . Znaliśmy się od wielu lat, jeszcze za czasów Chorągwi Wałbrzyskiej ZHP. Spotkania
w Rogoźnicy były dla mnie możliwością rozmowy, modlitwy i zawiązania bratniego kręgu harcerzy z ZHP i ZHR przed tablicą Floriana Marciniaka Naczelnika Szarych Szeregów, który w Gross – Rosen został zamordowany. Pamiętam, jak druh Krzysztof wielokrotnie mówił o łączącym nas braterstwie służby, o pięknych chwilach dawania radości młodym harcerzom, wychowaniu patriotycznym.
Rogoźnica to szczególne miejsce – tu w 1981 roku odbył się wielki zlot drużyn, szczepów i kręgów noszących imiona bohaterów Szarych Szeregów z całej Polski.
Druh Krzysztof Bojko miał wielu harcerskich przyjaciół, parafian, seniorów, Kresowian. Teraz, kiedy odszedł na wieczna wartę, będzie brakowało nam przyjaciela – brata, który nad wszystkim czuwał i był autorem niepowtarzalnych pięknych, wzruszających Apeli Poległych czytanych w Rogoźnicy. Po wysłuchaniu z uwagą każdego z nich byłem zachwycony i ubogacony. Na moją prośbę druh Krzysztof podarował mi teksty tych pięknych apeli. Będą cenną pamiątką po druhu, z którym dobrze się rozumieliśmy, a każde spotkanie było ogarnięte parasolem ciepła i braterstwa.
Gdy w tym roku nie stanął z nami w kręgu nie podejrzewałem niczego złego. Dzisiaj wiem, że trzeba chłonąć każdą chwilę, ” kochać ludzi – tak szybko odchodzą” .
W przyszłym roku także pojadę do Rogoźnicy szukać siły na harcerskim szlaku służby Bogu i Ojczyźnie, którym przyszło nam wspólnie wędrować.
Za każdym razem, kiedy wspomnimy druha Krzysztofa, w naszych harcerskich sercach będzie bił „Dzwon Zygmunta”
CZUWAJ!
PS: Teraz dopiero z uwagą przeczytam Jego wiersze i duchowe rozważania Św Pawła do Galatów piękna lekcja normalności którą musiałem doświadczyć dopiero po odejściu księdza Krzysztofa.
Piotr Pamuła harcmistrz
Komendant Hufca ZHP Świdnica