Jesienne warsztaty hufcowych

Ostatni wrześniowy weekend, mimo pięknego i ciepłego całego miesiąca, nie rozpieszczał nas pogodą (przynajmniej na południu Polski). W piątkowy wieczór było zimno i mokro, a jednak nie przeszkodziło to kilkunastu instruktorkom z różnych zakątków Polski w spotkaniu w Krakowie. Dlaczego? Pewnie każda z nas miała inny cel. Niektóre chciały poznać receptę na prowadzenie hufca, inne szukały inspiracji, chciały poznać nowe osoby i nawiązać dobre relacje czy uczestniczyć w ciekawym wyjeździe i przeżyć niezapomnianą przygodę. Już następnego dnia miało się okazać, że właściwie wszystkie z nich zostaną zrealizowane.

uczestniczki_0214

W sobotę wstałyśmy jeszcze przed świtem, by wyruszyć w wyjątkową (jak się później okazało) wyprawę w Gorce. Pierwszą przerwą w podróży była wizyta w osobliwym miejscu – dziwnym pubie w Nowym Targu. Wzięłyśmy tam udział w warsztatach „Porozumienia bez przemocy” – metodzie, która pomaga w komunikacji i nawiązywaniu dobrych relacji  (np. z drużynowymi z naszych hufców).

najmłodszy uczestnik_0249

Bogatsze o nową wiedzę (przede wszystkim o znajomości własnych potrzeb i uczuć) ruszyliśmy dalej. Ruszyliśmy – bo pojawiło się z nami dwóch reprezentantów płci przeciwnej – dwuletni Antek i nieco starszy Paweł – jezuita, który poprowadził dla nas na dalszej drodze zajęcia z personalizmu chrześcijańskiego w naszej pracy. Tak dotarliśmy prosto na Turbacz, na który przybyliśmy w szampańskich humorach, nawet mimo deszczu, który nadal nas nie oszczędzał. Po sycącym i gorącym obiedzie w schronisku poszliśmy dalej – ku przygodzie! Nic nie mogło nas powstrzymać: ani gęsta, nocna mgła, nadal siąpiący deszcz, ani coraz bardziej zimne powietrze, błoto czy niesamowicie mokre jagodziska, ani nawet chowająca się (na pewno) przed nami harcerska chata Bene.

Paweł Msza_0187

W końcu dotarliśmy do celu. Nie był to jednak koniec przeżyć. Czekała nas jeszcze najbardziej niesamowita Msza święta, w jakiej kiedykolwiek wzięliśmy udział. A po niej zajęcia z wykorzystywania (stopniem) potencjału starszych instruktorek w pracy hufca. Z poczuciem sukcesu i niewątpliwą dumą zasnęłyśmy słodko przed kominkiem. Niedziela przywitała nas prześwitami słońca – wreszcie się rozpogadzało. Dobrze się składało, bo po powrocie do Krakowa czekało nas jeszcze kilka niespodzianek – zwiedzanie muzeum znajdującego się pod Sukiennicami oraz zajęcia dla opiekunek stopni.

uczestniczki_0238

 

Warsztaty dla hufcowych były jednym najlepszych wyjazdów harcerskich, na jakich ostatnio byłam. Mam wrażenie, że wszystkie cele, które założyły sobie uczestniczki (i prowadzące również) zostały osiągnięte. Przeżyłyśmy świetną przygodę, ale przede wszystkim wzięłyśmy udział w spotkaniu, gdzie różnica między kursantkami a prowadzącymi zajęcia zatarła się. Wszystkie czerpałyśmy ze swoich doświadczeń, nabywałyśmy wiedzę i przede wszystkim inspiracje do pracy. I to właśnie z ogromem inspiracji mogłyśmy wrócić do naszych hufców.

phm. Aleksandra Cicha

Author: GKHek

Share This Post On
Share This