Kwietniowy biwak instruktorek Górnośląskiej Chorągwi Harcerek

Znacie kino ARS w Krakowie? A Sarnią Skałę w Tatrach? A Willę Oksza w Zakopanem? Nie?…
One już znają!
Instruktorki Górnośląskiej Chorągwi Harcerek „Ad Fontes” wybrały się na biwak, by wspólnie przeżyć przygodę, a także wspólnie naradzić się co do najbliższych planów.

biwak4

Druhna phm. Joanna Marczyk opisała to tak:

Biwak instruktorski. Dla niejednej młodej harcerki te słowa brzmią tajemniczo.
Mnie – dawno temu, kiedy usłyszałam je po raz pierwszy – pociągały. Z jakim podziwem patrzyłam wówczas na moją drużynową, która przemierzała niebezpieczne szlaki gdzieś na krańcu świata z druhnami, które znałam co najwyżej z opowieści!… W gruncie rzeczy nie jestem pewna, czy takie zdarzenie w ogóle miało miejsce. Przypuszczam, że tak mogłoby być. Wiem za to, co odpowiadam teraz, gdy ktoś rzuca hasło: biwak instruktorski – „Jadę!”

Zaczęłyśmy w Krakowie. W mieście królów polskich, uwierzcie, jest co robić w piątkowy wieczór. My wybrałyśmy wizytę w kinie studyjnym ARS, na Tajemniczym Pokazie Specjalnym. Do ostatniej chwili nikt nie wiedział, jaki film zostanie odtworzony. Trafiłyśmy akurat na etiopską produkcję „Difret” (nieco egzotyki na dobry początek biwaku), poruszającą problem stykania się nowoczesnych norm kulturowych z brutalnym obliczem tradycji.

Sobota powitała nas dość wcześnie i po bardzo krótkiej nocy, ale za to pięknym słońcem. Idealny dzień na małą wyprawę w Tatry. Pogoda była naprawdę prześliczna i widoki w Dolinie Strążyskiej, pod Siklawicą, na Sarniej Skale, a dalej w Dolinie Białego, rozpieszczały nasze oczy (zachęcam do obejrzenia zdjęć, choć zapewniam, że nie oddają wrażeń!).

Po powrocie do „cywilizacji” nie mogłyśmy odmówić sobie regionalnego obiadu. Plusik dla Gazdowoj Kuchni za szybką obsługę, pyszne hauszki, pieczone grule i inne smakołyki 😉 Żeby móc działać efektywnie, kobieta, a instruktorka zwłaszcza, powinna być najedzona i wypoczęta. Dzięki temu do późna w noc decydowałyśmy o losach świata – w harcówce Obwodu Tatrzańskiego.

Jeśli sobotę dla ciała, to niedzielę przeznaczyłyśmy na rozrywki duchowo-kulturalne. Po mszy świętej w kościółku na Pęksowym Brzyzku i zwiedzeniu starego cmentarza zasłużonych, wybrałyśmy się do Domu Doktora na nowo otwartą wystawę Bogdana Jankowskiego „Himalaje, Karakorum – obrazki i głosy z gór” (to dopiero piękne zdjęcia… wzbogacone dodatkowo nagraniami z wypraw polskich himalaistów w latach 70./80.). W lutym minęło 35 lat od zdobycia przez polską ekipę Mont Everestu, po raz pierwszy w świecie zimą (na najwyższym szczycie Ziemi stanęli 17 lutego 1980 roku Leszek Cichy i Krzysztof Wielicki). Odwiedziłyśmy też wystawę sztuki XX wieku w Willi Oksza, gdzie oprócz podziwiania pasteli Witkacego czy płócien Rafała Malczewskiego, zachwycałyśmy się też architektonicznym stylem zakopiańskim – oj, podobają nam się stare, drewniane podhalańskie domy. Na koniec odnalazłyśmy także grób Małkowskich.
biwak5
Wyjeżdżałyśmy z Zakopanego z milionem pomysłów na kolejne wyjazdy. Dobrze czasem oderwać się od codziennych obowiązków i zobaczyć coś pięknego. Życzymy więc wszystkim druhnom z naszej chorągwi, żeby znalazły trochę czasu dla siebie i wybrały się w inspirującą podróż – blisko czy daleko, nieważne! Ważne, by w doborowym towarzystwie, świetnych, harcerskich nastrojach i z szeroko otwartymi na otaczający świat oczami.

 

Author: GKHek

Share This Post On
Share This