Ptasia Gospoda Lubelskiej Chorągwi Harcerek

Przygotuj się ponad miarę, a potem daj się ponieść.

Wspominając początek stycznia bieżącego roku, w moim sercu gości ciepło i radość. Myśl o tym, co miało wtedy miejsce, napawa mnie nadzieją i zapałem na dalsze miesiące. Od 2 do 6 stycznia wraz z 25 innymi instruktorkami i drużynowymi z Lubelskiej Chorągwi Harcerek, ładowałyśmy baterie na nadchodzący rok. Cóż to był za czas!

fot. Eliza Kowalska

Decyzja o zorganizowaniu biwaku została podjęta dawno. Przygotowania ruszyły już na kilka miesięcy przed wyjazdem. Kadra: hm. Agata Szymankiewicz, hm. Justyna Kańczugowska oraz hm. Kasia Kańczugowska podjęły nie lada wyzwanie, chcąc sprostać często nader wybujałym wymaganiom i marzeniom instruktorek. Jako uczestniczka wyprawy nie jestem w stanie ocenić jak przebiegały przygotowania. Ważne dla mnie jest to, że efekt przerósł moje oczekiwania, był ponad miarę! Pojechałyśmy na wzorcowy biwak, jakiego mogłaby pozazdrościć każda drużyna. Sekret tkwił w szczegółach, w drobnych elementach, które czyniły ten czas innym niż zazwyczaj. Dzięki tak dobrze przygotowanemu planowi – mogłyśmy dać się ponieść!

Za miejsce naszego wspólnego wędrowania wybrane zostały Gorce. Niejedna z nas pielęgnowała w głowie obawę: góry – zima – wędrowanie z całym dobytkiem na plecach… Te trzy skojarzenia wystarczyły, żeby w głowach delikatnych dziewcząt zapaliła się ostrzegawcza lampka. Na szczęście znalazło się aż 26 odważnych, które miały chętkę na niecodzienną przygodę! Początkowo korzystałyśmy z dobrodziejstw Ochotnicy i schroniska młodzieżowego. Zażywałyśmy spacerów po okolicznych wzgórzach, podziwiając uroki zarysowanych na horyzoncie Tatr, nie obyło się również bez wystawnej zdrowej kolacji, teleturniejów, kuligu, ogniska oraz zajęć takich jak nauka chińskiego, szydełkowania, kontemplacji, czy wykonywania filcowych pokrowców na telefon. Czas spędzony w Ochotnicy pozwolił nam na nabranie sił i chęci do głębszego poznania Gorców. 

Teraz przygoda zaczynała się na dobre! Drugą część naszego biwaku spędziłyśmy w harcerskim schronisku Bene, pod Turbaczem. Jak wiadomo, wszystko co najlepsze, przychodzi z trudem. Tym razem nie było inaczej! Droga na Bene owocowała przeróżnymi incydentami. Pogoda tego dnia była szczególnie „hojna”, więc z nieba przez cały czas spadały  na ziemię grube płatki śniegu, zasypując szlak, wsypując się za kołnierze i często dość drastycznie ograniczając widoczność. Bez tych trudności, jęków i rozwścieczonych myśli, że „chyba nigdy tam nie dotrzemy”, cel osiągnięty już długo po zmroku, nie byłby tak satysfakcjonujący. Kominek, świeczki, ciepła herbata i gwar Ptasiej Gospody, to kwintesencja tego, co działo się na tej wyprawie. Serdeczność, życzliwość, ręce, które paliły się do pracy, by innym było dobrze, długie rozmowy, śmiech i radość w oczach, to pierwiastki, które z 26 zupełnie innych dziewcząt, stworzyły spójną całość – Ptasią Gospodę, w której miało ochotę się przebywać i której nie chciało się opuszczać. Ten wspólny czas postanowiły z nami spędzić przedstawicielki Głównej Kwatery Harcerek: hm. Kasia Bieroń, hm. Olga Kolczyńska oraz hm. Ania Stasik. Ich obecność doskonale wpisała się w jedną wielką całość, ich doświadczenie i wiedza, które zostały przekazane podczas warsztatów z pewnością nie pójdą w las.

fot. Eliza Kowalska

Ptasia Gospoda – miejsce, w którym przebywa się razem, dla siebie. Ludzie, którzy chcą się poznawać, iść przez życie tą samą ścieżką. Wspólnota, którą łączą te same cele, przemyślenia i wiara w to, że razem jest po prostu lepiej. Tak odczuwam istotę naszej Ptasiej Gospody, która inspirowana jest domem hm. Danusi Magierskiej, instruktorki Lubelskiej Chorągwi Harcerek z okresu wojny. Dom ten był zawsze otwarty, pełen ludzi, gwaru, uśmiechu i ptaków – drewnianych ptaszków, które zdobiły kuchnię. Jestem przekonana, że między nami zadziało się to samo, co działo się między instruktorkami odwiedzającymi dom dh. Danusi. To duże szczęście móc oderwać się od codziennej rutyny i chociaż przez kilka dni przyjrzeć się sobie w głąb, dzięki czemu możemy prawdziwie dostrzec drugiego człowieka.

pwd. Zuzanna Włodarczyk wędr.

zdjęcia pwd. Eliza Kowalska wędr.

 

 

 

 

 

 

Author: GKHek

Share This Post On
Share This