Relacja ze Zlotu Złotych Koniczynek

dlaburmistrza2Zlot Złotych Koniczynek to wydarzenie, które od lat budzi powszechne zainteresowanie i  podziw harcerek z całej Polski. Czym jest? W teorii wiadomo – spotkaniem drużyn żeńskich o najwyższym w Organizacji mianie – drużyn określanych chlubnie „Złotymi Koniczynkami”. Dla uczestniczek i „starych wyg” jest natomiast fajną przygodą, docenieniem całorocznej pracy, możliwością poznania nowych osób i  naprawdę olbrzymią inspiracją. Dla mnie – instruktorki, która jeszcze nie miała okazji przeżyć czegoś podobnego ze swoją drużyną, jest to z pewnością cel, wysoko postawiona poprzeczka, motywacja, by w kolejnym roku wymagać od siebie jeszcze więcej i dołączyć do tego elitarnego grona. Ale jak to wygląda w praktyce?

 

 

 

 

 

Tegoroczny Zlot Złotych Koniczynek rozpoczął się dokładnie w piątek 17 października. Tego dnia cała Warszawa wypełniła się harcerkami z niemalże każdego krańca Polski, od morza do samych gór. Maszyna ruszyła… Dziewczyny praktycznie od samego przyjazdu na warszawskie dworce, były zaangażowane w grę miejską, w trakcie której wzięły udział również w warsztatach cukierniczych.  Gra w konsekwencji doprowadziła je do miejsca noclegowego, a następnie na apel, który już oficjalnie rozpoczynał wydarzenie.

10606163_888771697802187_6471577303928438552_n

W dość podniosłej atmosferze i przy blasku pochodni, komendantka zlotu – phm. Teresa Fijałkowska powiedziała wiele ciepłych słów skierowanych do dziewczyn. Hasłem przewodnim, a zarazem nazwą tych dni, stało się: „Wydobądź esencję”. No właśnie, ale czym jest właściwie ta cała „esencja”? Dla mnie osobiście jest to coś, co ma największą siłę, jest najbardziej esencjonalne czyli mocne, wypełnione największą ilością dobrego smaku… Dokładnie jak drużynowe, które doprowadziły swoje drużyny do miana „Złotej Koniczynki”. Wszystkie te, którym się to udało, zostały wyróżnione w piątkowy wieczór w trakcie świeczowiska – otrzymały pierścienie Drużynowej Złotej Koniczynki.

10485825_888774634468560_2613363887312577105_n

Kolejny zlotowy dzień rozpoczął się bardzo wcześnie, co nie wywołało szczególnej euforii wśród zaspanych dziewczyn. Drużynowe zaczęły dzień śniadaniem z Naczelniczką. Poznały na nim zasady zdrowego żywienia. Cały ranek został poświęcony na grę w pobliskim Lasku na Kole, gdzie wszystkie ZZ-ty mogły się ze sobą zmierzyć. Podczas gry dziewczyny skupiły się na esencji działania, jaką jest zdobywanie sprawności harcerskich. Naiwny ten, kto myśli, że nie da się tańczyć salsy w lesie, przeprowadzić warsztatów z rękodzieła czy spróbować swoich sił na slackline. Da się, a inwencja i kreatywność dziewczyn na niektórych punktach naprawdę nie ma granic.

 

Po powrocie do szkoły z gry, zjedzeniu obiadu i krótkiej (bo przecież czasu tak mało, a atrakcji tak wiele) ciszy przyszedł czas na kolejne zajęcia. Harcerkom zostały zapewnione bilety do najróżniejszych miejsc wartych zobaczenia w Warszawie, m.in. planetarium i Centrum Nauki Kopernik, Wystawę Czekolady itp. Niektóre z nich nawet mogły się przebrać w kostiumy teatralne i pomóc przy robieniu scenografii! Ja byłam pod wrażeniem, któż by przewidział, że na Zlocie można na chwilę stać się panną młodą! W harcerstwie niemożliwe nie istnieje!

 

To jednak nie koniec. Na deser i zwieńczenie całego dnia przewidziana została Gala Leśnych Oscarów. Przysięgam, czułam się prawie jak na studniówce: były zdjęcia grupowe na schodach i indywidualne na specjalnie przygotowanej ściance, cekiny, blask fleszy, balony i wszelkie inne bajery, a przede wszystkim CZERWONY DYWAN. Poszczególne drużyny zostały docenione nagrodami między innymi za terminowość i doskonałe umundurowanie. Przyznam, że wypadło to imponująco, a w szczególności tort który był udekorowany ozdobami robionymi na wspomnianych już piątkowych warsztatach cukierniczych.

10593036_889428391069851_7079467022200774641_n

Trzy dni tej przygody zakończyły się jeszcze warsztatami, podczas których każda harcerka mogła rozwinąć się w najbardziej interesującym ją kierunku np. w wokalu, zajęciach survivalowych lub tych rozwijających kreatywne myślenie. Po wszystkim nadszedł czas pożegnań, a dziewczyny powróciły do swoich domów bogatsze o wspaniałe doświadczenia i wspomnienia oraz nowe przyjaźnie. Teraz ich drużyny czeka wiele pracy, by nie stracić tytułu i zobaczyć się już za rok na kolejnym Zlocie Złotych Koniczynek.

zbiorowe

dlaburmistrza5

Dwa dni minęły nam bardzo szybko i przyszedł czas pożegnań. Jak wspominają Zlot same uczestniczki? „Podobała nam się atmosfera tutaj. To takie poczucie, że jesteśmy tu wszystkie razem, mimo że z odległych zakątków kraju. I wszystkie jesteśmy Złote czyli najlepsze”. I chociaż wszystkie obecne drużyny zdobyły w tym roku najwyższe miano, nie obyło się bez wyłonienia tej najlepszej z najlepszych, czyli drużyny zlotowej. Tytułową „esencją” zlotu została 62 Łódzka Drużyna Harcerek „Ostoja”.

pwd. Paulina Kostulska

Author: GKHek

Share This Post On
Share This